Od zakończenia lipcowej konwencji Partii Demokratycznej w Bostonie akcje spółek zbrojeniowych, tytoniowych, farmaceutycznych i energetycznych wyraźnie wyprzedziły resztę rynku. Według obliczeń telewizji CNN, sektory te zyskały od tego czasu na wartości w granicach 4-5%, podczas gdy indeks S&P 500 wzrósł o około 2%. O przewidywanym zwycięstwie Busha świadczą także kontrakty futures, zawierane na Iowa Electronics Markets. Jeszcze 26 lipca szanse na reelekcję obecnego prezydenta szacowano na 49%. W poniedziałek, w pierwszym dniu Konwencji Republikanów w Nowym Jorku, wzrosły do 55%.

Według niektórych analityków, Wall Street opowiada się in gremio za zwycięstwem Busha. Zarówno jego program cięć podatkowych, jak i cała polityka gospodarcza sprzyjają bowiem interesom przedsiębiorców oraz inwestorów giełdowych. Widać to także na co dzień, gdy notowania rywala Busha - senatora Johna Kerry?ego - spadają w sondażach wyborczych, na Wall Street poprawiają się nastroje i główne indeksy wykazują tendencję zwyżkową. Trend ten był szczególnie widoczny w minionych dwóch tygodniach i powinien utrzymać się także po konwencji, kiedy już tradycyjne rosną notowania świeżo nominowanego kandydata.

Nie brakuje jednak głosów, że Wall Street kieruje się przede wszystkim kwestiami fundamentalnymi i wpływ czynnika politycznego na zachowanie rynków jest raczej drugorzędny. Możliwość oddziaływania prezydentów - niezależnie od przynależności partyjnej - na sytuację gospodarczą i wyniki finansowe spółek jest raczej ograniczona. Dobre wyniki "republikańskich" sektorów mogą być jedynie skutkiem nerwowej atmosfery na rynku i niepewności, w jakim kierunku on podąża.

Bez wątpienia jednak inwestorzy mają powody do obaw. Zwycięstwo Kerry?ego może oznaczać dalsze kłopoty dla spólek tytoniowych, zmuszonych do płacenia odszkodowań ofiarom palenia. Także sektor farmaceutyczny obawia się forsowanego przez demokratów ustawowego otwarcia rynku tańszych leków sprowadzanych z sąsiedniej Kanady. Przeciwnik polityczny Busha może także promować alternatywne źródła energii, naruszając status quo w potężnym sektorze energetycznym. - Ktokolwiek jednak inwestuje, zakładając z góry, kto wygra wybory, porusza się po bardzo cienkim lodzie - ostrzega w CNN Money James Awad, prezes Awad Asset Management.