Początek wczorajszej sesji nie wyglądał imponująco. Wartości indeksów w porównaniu z poziomami zamknięcia prawie nie uległy zmianie, a obroty były po prostu słabe. Ciekawie zrobiło się dopiero pół godziny po otwarciu rynku kasowego, kiedy to WIG20 w ciągu kilku minut zanotował zniżkę o około 20 punktów. To sporo, zwłaszcza że jedyną informacją, jaką podały w tym czasie agencje, był odczyt wskaźnika PMI dla Polski. Indeks ten, będący miernikiem koniunktury w polskim przemyśle, w sierpniu nieco spadł, Trudno jednak przypuszczać, że to właśnie było przyczyną tak nerwowego zachowania inwestorów, zwłaszcza że aktywność w naszym przemyśle nadal pozostaje w strefie wzrostu.
Spadek zanotował również indeks PMI dla strefy euro, ale ta informacja była znana parę minut po 10. Być może po prostu mieliśmy do czynienia z realizacją zysków, a liderami tej zniżki były nasze największe spółki: Pekao, KGHM, TP, Bank BPH i PKN, który jednak najszybciej i z nawiązką odrobił straty. Uderzająca w tym kontekście była słabość Pekao, ale tu przyczyny należy chyba upatrywać w zbliżającej się wielkimi krokami ofercie PKO BP. Gwiazdą był ponownie PKN, który systematycznie zyskuje na wartości, a dzieje się to przy dużej aktywności inwestorów.
Zakończenie notowań WIG20 wypadło na poziomie 1730 pkt, a więc wyraźnie poniżej oporu technicznego na poziomie 1740 pkt, od którego indeks po prostu się odbił. Jednak ostatnie pół godziny notowań mogło optymistów wprawić w zakłopotanie, a być może w ogóle przekreślić dobre rokowania na najbliższe dni. Niewykluczone że do świadomości inwestorów dotarło, że tłem obecnej sytuacji są podwyżki stóp procentowych, jakie trzy razy z rzędu zafundowała nam RPP. Co gorsza, nie jest to prawdopodobnie koniec, co można wnioskować m.in. z wypowiedzi członka RPP Dariusza Filara. Sądząc po wczorajszej aukcji dwuletnich obligacji skarbowych, dalszych podwyżek oczekuje też rynek.
Zwróć uwagę na:
TP - utrzymująca się od kilku sesji wysoka aktywność graczy sugeruje akumulację walorów. Strefa oporu to 14,50-14,60 zł.