Dolar nie zdołał w ubiegłym tygodniu sforsować bariery 3,72 zł i to zachęciło inwestorów do niechcianej w sierpniu złotówki. Sytuacja w dłuższym okresie nie jest jednak jasna. Z jednej strony ostrzejsza od spodziewanej na wiosnę i wczesnym latem polityka monetarna, zbliżająca się oferta publiczna PKO BP, stabilizacja sytuacji na rynku obligacji sprzyjają naszej walucie. Z drugiej, w ostatnich miesiącach zyskała ona sporo na wartości i nie do końca jest jasne na ile cykl podwyżek stóp został już zdyskontowany. Pojawiły się też gorsze dane dotyczące stanu naszej gospodarki.

Ostatnie dni przekonują, że przeważy pozytywne nastawienie do złotego i będzie się umacniał w kierunku poziomów zanotowanych w lipcu - 3,55 zł za dolara i 4,53 zł za euro. Wydaje się, że w przypadku wspólnej waluty ta bariera może zostać przekroczona i dojdzie do spadku euro w okolice 4,33 zł. Sierpniowy wzrost pasuje idealnie do koncepcji ruchu powrotnego do przebitych wcześniej szczytów w pierwszej połowy 2003 r. (4,48 zł).

Wczoraj po południu za wspólną walutę płacono 4,426 zł, a za amerykańską 3,634 zł. W przypadku euro to o ponad półtora grosza mniej niż w środę, w odniesieniu do dolara ponad 1 grosz więcej. Na świecie euro nieznacznie osłabiło się do dolara i kosztowało 1,215 USD.