Grono firm, które uczestniczą w hossie, jest ograniczone. W mijającym tygodniu najwyższe od 52 tygodni notowania osiągnęły papiery mniej niż 20 spółek. To niecałe 10% przedsiębiorstw notowanych na giełdzie. Ale jest też duża grupa firm, które konsolidują się tuż poniżej ukształtowanych w ostatnim czasie. Mają już zbudowaną bazę do dalszej zwyżki - brakuje tylko impulsu, który popchnąłby ich notowania w górę. Czy takim impulsem może być oferta PKO BP? Raczej nie. Być może debiut największego banku detalicznego rozrusza nieco sam sektor bankowy, ale trudno doszukać się jakiegoś związku z firmami przemysłowymi. Tutaj pomóc mogą dane makro, sugerujące, że po bardzo szybkim wzroście gospodarczym w pierwszym półroczu, spowolnienie nie będzie zbyt dotkliwe. Za takie dane można będzie uznać poprawę w sektorze budowlano--montażowym. To wskazywałoby, że w roli motoru napędzającego wzrost gospodarczy, eksport wspomogą inwestycje. Jest to szczególnie ważne, ponieważ złoty znajduje się w trendzie wzrostowym, co zmniejsza konkurencyjność polskich towarów za granicą.
Giełda już od pewnego czasu dyskontuje poprawę w budownictwie. Indeks WIG Budownictwo to jedyny wskaźnik sektorowy, do którego nie ma żadnych wątpliwości, że znajduje się w trendzie wzrostowym. W mijającym tygodniu zanotował najwyższą wartość od ponad sześciu lat. Branżowy wskaźnik wyliczany przez Parkiet (w odróżnieniu od giełdy nie uwzględniamy w nim spółek prowadzących działalność deweloperską) również szybko zbliża się do kwietniowego szczytu.
Po wybiciu z trójkąta
Wykres Indeksu Cenowego dość precyzyjnie odpowiada na pytanie, jak długo może potrwać zwyżka. Po ponad trzech miesiącach konsolidacji doszło do wybicia z trójkąta symetrycznego. Wysokość formacji (2650 pkt) wskazuje, że zwyżka "dociągnie" do 29 300 pkt, co oznacza około 6-proc. potencjał wzrostowy.
Teoria fal Elliotta lokuje trójkąt w końcowej fazie impulsu wzrostowego. W największym skrócie - po wybiciu w górę można oczekiwać tylko zwyżki o wysokość formacji i zmiany trendu wyższego rzędu na spadkowy. Na słabość wzrostu wskazuje przede wszystkim niska aktywność inwestorów. Wprawdzie wtorkowy wolumen (118 mln akcji) był najwyższy od połowy lipca, ale to nie wygląda na razie na przełom. Dodatkowo w kolejnych dniach wolumen obniżał się.
O ile na podstawie indeksów mniejszych spółek (WIRR, Indeks Cenowy) można obronić tezę, że na GPW coś się dzieje, to WIG20 potwierdza utrzymujący się marazm. Wskaźnik ma kłopoty z wybiciem ponad czerwcowy szczyt (1735 pkt). Nawet gdyby to się udało, nie przypuszczam, żeby WIG20 miał wybić się górą z kanału wzrostowego, w którym znajduje się odGórne ramię tej formacji znajduje się na 1760 pkt i pokrywa się z 62-proc. zniesieniem kwietniowo-majowej fali spadkowej.