TUI to spółka z Hannoveru, która jeszcze niedawno działała w przemyśle stalowym, ale od trzech lat specjalizuje się przede wszystkim w turystyce. I to ze wspaniałymi efektami. Jest już największą w Europie firmą z branży turystycznej. Dlatego pozbywa się jednostek nie związanych z podstawową działalnością - na giełdę miały trafić akcje Hapag-Lloyd, spółki zależnej działającej w branży transportu morskiego. Warto podkreślić, że była to najbardziej zyskowna jednostka grupy TUI w ub.r. W 2003 r. sprzedaż Hapag-Lloyd wyniosła 2,23 mld euro, a firma uplasowała się na 14. miejscu w świecie, jeśli chodzi o przewóz towarów drogą morską.
Wczoraj zarząd niemieckiej firmy poinformował jednak, że do planowanego debiutu na giełdzie frankfurckiej nie dojdzie. Zarząd oświadczył, że nie satysfakcjonuje go cena, jaką mógłby uzyskać za akcje Hapag-Lloyd. - To typowe, jeśli chodzi o ostatnie nastawienie do debiutów w Europie. Zarząd TUI zapewne bał się, że nie będzie odpowiedniego popytu. Entuzjazm inwestorów z początku roku, jeśli chodzi o oferty pierwotne, już wyparował - powiedział agencji Bloomberga James Smith z funduszu Britannic Asset Management, który w portfelu ma także akcje TUI. W tym roku europejskie spółki odwołały już debiuty wyceniane łącznie na 4 mld USD. W tej grupie znalazła się m.in. niemiecka firma high-tech Siltronic, która miała wejść na giełdę w marcu, a jej ofertę wyceniano aż na 1,1 mld euro. Analitycy wyceniali Hapag-Lloyd na 2,8-2,9 mld euro.
Informacja o przełożeniu debiutu spółki zależnej negatywnie wpłynęła na kurs TUI. Akcje firmy staniały wczoraj we Frankfurcie prawie o 3%. Pieniądze pochodzące z IPO Hapag-Lloyd miały posłużyć do obniżenia zadłużenia firmy turystycznej. Zarząd TUI podkreśla, że nie ma w planach sprzedaży Hapag-Lloyd jednemu inwestorowi, co może oznaczać, że czeka na korzystniejsze warunki rynkowe, by wprowadzić zależną firmę na giełdę.
Hapag-Lloyd
lider w transporcie morskim