Reklama

Kariera czirlidera

Zarobki na poziomie 12 tys. zł to bogactwo nie jest. Poza tym - dlaczego akurat 12 tys.? Nie lepiej 10 tys. dla równego rachunku? Albo 5 tys.?

Publikacja: 08.09.2004 08:26

Nowe czasy przynoszą nowe wyzwania. Już od dawna wiadomo, że w dobie telewizji wybory preferują liderów opalonych i przystojnych. Jak zwykle bywa, z czasem jednak nawet dobrze wyglądający kandydaci się opatrzyli, bo widzowie łakną nowych wrażeń. W rezultacie pojawił się nowy typ lidera - czirlider. Jego zadaniem jest przyciągać uwagę podskakiwaniem, wygibasami i machaniem rękami.

Pierwowzorem czirlidera jest prezydent Aleksander Kwaśniewski, który i potańczył, i cuda obiecywał, ale potem szybko zszedł ze sceny. Jego następcy nie osiągali już takich rezultatów. Premier Jerzy Buzek swój ruch sceniczny ograniczył tylko do uśmiechu, dlatego był mało wyrazisty i szybko stracił sympatię publiczności. Jego następca Leszek Miller z kolei starał się nie uśmiechać i robić wrażenie poważnego, ale szydło w końcu z wora wyszło. Dużo było podskoków, dużo krzyków i wymachiwania rękami, a efekt mizerny.

Obecny premier na razie jeszcze się nie wykazał scenicznie. Ale ma masę rywali. Pokazały to zwłaszcza ostatnie występy związane z podatkami. Ot, nowy na scenie czirliderów Krzysztof Janik zaproponował ulgi dla jednych, a podwyżki podatków dla drugich. Mnie osobiście ten temat już nieco męczy - mam dosyć naginania tzw. konstytucyjnej zasady równości. Jednak publika - nie wiedzieć czemu - za takimi występami przepada.

No więc pomysł jest taki, żeby ci, którzy dostają mniej od minimalnej, nie płacili podatków, a ci - co więcej - podatki płacili. Czyli nic nowego pod słońcem. Na dodatek - pomysł bez sensu, bo nie do wprowadzenia w życie.

Zaraz po Krzysztofie Janiku - ale do tej samej melodii - wystąpił istny primadon (bo donna to kobieta, a poza tym - ma iście sycylijską opaleniznę) wśród czirliderów, czyli Andrzej Lepper. Skoro Janik mówił o ulgach, to Lepper dał więcej - czyli podniósł płacę minimalną. A co! Podniósł do 1,2 tys. zł miesięcznie. A jak ktoś z kolei zarabia miesięcznie ponad 12 tys. zł - niech płaci 50% podatku. Przy okazji pokrzyczał, pomachał rękami mówiąc coś o konkurentach.

Reklama
Reklama

Jeśli ktoś chciałby się doszukać sensu w tych pomysłach, to szkoda czasu. Rozumiem, że ktoś może nie lubić bardzo bogatych. Ale zarobki na poziomie 12 tys. to bogactwo nie jest. Poza tym - dlaczego akurat 12 tys.? Nie lepiej 10 tys. dla równego rachunku. Albo 5 tys., bo w końcu na pomysły tego czirlidera trzeba bardzo dużo pieniędzy. Niech się każdy zrzuci.

Inni czirliderzy na szczęście melodię choć zmienili. Taki Roman Giertych wziął się za odwoływanie ministra skarbu. Bo sprzedaje. Choć w innej ustawie - budżetowej - napisano, że minister skarbu sprzedawać musi. I na dodatek powinien sprzedawać, bo dług publiczny duży mamy. Ale przecież nie o to chodzi, żeby było z sensem.

Jednak z czirliderami jest pewien problem. Generalnie bowiem niby jest to odmiana amerykańskich cheerleaderek, które produkują się przed wydarzeniami sportowymi. Jednak na te dziewczyny miło jest popatrzeć, jako że młode i zwykle dość estetyczne są. Jak dorastają, zaczynają się zajmować czymś innym, bardziej produktywnym. Tymczasem nasi czirliderzy to faceci, zwykle niemłodzi i z estetyką różnie bywa. I im starsi, tym bardziej są skłonni stawać na głowie i fikać koziołki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama