Nokia to wciąż zdecydowany lider na świecie, jeśli chodzi o sprzedaż telefonów komórkowych. Jednak od kilku miesięcy coraz szybciej zaczęli do niej zbliżać się konkurenci. O ile w II kwartale ub.r. jej udział w globalnym rynku komórek wynosił aż 36%, to na koniec czerwca br. spadł do 28,9%, najniższego poziomu od pięciu lat. Głównym powodem było zbyt wolne wprowadzanie przez firmę nowości technicznych, czego nie omieszkała robić konkurencja.
- Od początku czerwca nasz udział w rynku znowu rośnie - oznajmił wczoraj w Londynie Rick Simonson. - To pozwala nam być znacznie większymi optymistami niż np. sześć tygodniu temu - dodał. W jaki sposób Nokia znów zwróciła uwagę klientów na swoje produkty? Przede wszystkim obniżyła dość wyraźnie ceny. Ponadto rozpoczęła sprzedaż nowoczesnych telefonów "z klapką". Około 30% komórek sprzedawanych na świecie to właśnie takie modele.
Wypowiedzi dyrektora finansowego zostały z optymizmem odebrane na giełdzie. Inwestorzy od dawna oczekiwali dobrej wiadomości z Nokii i wreszcie się doczekali. Dlatego kurs spółki wzrósł o 1,3%. Od początku roku, gdy pojawiały się kolejne raporty o spadku udziału Nokii w rynku, akcje staniały prawie o połowę.
Bloomberg