Parę dni temu minął rok, odkąd nowojorski prokurator Eliot Spitzer ujawnił, że prowadzi śledztwo w sprawie "przekrętów" przy handlu jednostkami amerykańskich funduszy inwestycyjnych. Polegały one m.in. na umożliwianiu wybranym klientom (np. funduszom hedgingowym) zawierania transakcji po zamknięciu rynku i po cenach niedostępnych dla drobnych inwestorów. W tym czasie razem z SEC, amerykańskim odpowiednikiem Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, w ramach ugód z kilkunastoma firmami z branży Spitzer nałożył kary w łącznej wysokości blisko 3 mld USD.

Sankcje dla firm z grupy Amvescap to już jeden z ostatnich akcentów "afery funduszowej". Porozumienie z regulatorami rynku negocjuje jeszcze tylko kilka podmiotów, m.in. Federated Investors z Pittsburga i Pilgrim Baxter & Associates z Wayne w Pensylwanii. Najprawdopodobniej kara dla Invesco i AIM jest jednak ostatnią opiewająca na tak wysoką kwotę. Większą musiały zapłacić tylko Bank of America (675 mln USD) i Alliance Capital Management (600 mln USD).

W wyniku zawartej ugody Invesco, które ma siedzibę w Denver, wyłoży 215 mln USD na pokrycie szkód poniesionych przez inwestorów i zapłaci 110 mln USD grzywny. Zlokalizowany w Houston AIM musi przygotować na te cele 50 mln USD. Ponadto firmy będą musiały obniżyć prowizje pobierane od klientów przez najbliższe pięć lat, co będzie je łącznie kosztować 75 mln USD.

Analitycy szacują, że sankcje dla podmiotów zależnych Amvescapu spowodują, że ta największa w Europie (ma siedzibę w Londynie) notowana na giełdzie spółka zarządzająca aktywami będzie musiała o połowę obniżyć najbliższe wypłaty dywidendy. O ich wysokości poinformuje za tydzień.

Bloomberg