Ważny dla wyników firmy jest spodziewany wzrost napraw wynikający z lawinowego importu używanych samochodów do Polski, który nastąpił po przystąpieniu do Unii Europejskiej. Izby celne szacują, że w samym tylko sierpniu sprowadzono około 120 tys. samochodów. Oznacza to, że od 1 maja "wjechało" już do naszego kraju około 400 tys. starych aut. - Nasze plany na ten rok nie ulegają zmianie. Jeżeli można się spodziewać napraw to i tak nastąpi to dopiero w przyszłym roku - twierdzi P. Kraska. Zarząd szacuje, że tegoroczne przychody wyniosą 560-600 mln zł. Wyniki za II kwartał pokazały, że firma jest na najlepszej drodze do osiągnięcia celu. Przychody Inter Carsu w tym okresie wzrosły o 40%, do 157,5 mln zł. Firma zarobiła na czysto 6,3 mln zł. Rok wcześniej tylko 0,9 mln zł.
Złoty sprzyja
Wzrost zysku netto był dużo bardziej dynamiczny niż sprzedaży ze względu na rosnące przychody finansowe. To efekt umocnienia złotego w stosunku do euro. Inter Cars rozwiązał część rezerw związanych z kredytami w euro, zaciągniętymi w ubiegłym roku. Mógł to zrobić, ponieważ przewalutował kredyty na złote. Z powodu ujemnych różnic kursowych spółka straciła w 2003 r. 9 mln zł. Jak tłumaczy zarząd, najlepsza dla firmy w dłuższym terminie jest sytuacja obserwowana w ostatnim czasie - stabilizacja złotego względem euro. Zdaniem przedstawicieli firmy jeszcze korzystniejsze dla Inter Carsu będzie wejście Polski do unii monetarnej.
Motoryzacja jak IT
Według spółki, do Europy zbliżać będzie się także polska motoryzacja. Inter Cars spodziewa się, że w najbliższych latach zostanie wymienionych 2,5 mln samochodów wyprodukowanych w dawnym bloku wschodnim. Ponadto powinna podwoić się liczba aut jeżdżących po polskich drogach. Teraz jeden samochód przypada na trzy i pół osoby, w innych krajach Unii na dwie osoby. Te wartości będą się wyrównywać, a to powinno spowodować, że Polacy kupią dodatkowo 7,5 mln samochodów. - Te liczby wskazują, że Inter Cars działa w bardzo stabilnej i perspektywicznej branży, a to również może wpływać na wysoką wycenę akcji - uważa P. Kraska. - Niektórzy analitycy porównują branżę motoryzacyjną do IT - dodaje.