Na notowania złotego największy wpływ miały wczoraj zmiany kursu euro do dolara. Deprecjacja dolara na świecie przyczyniła się do wzrostu złotego wobec tej waluty. Natomiast cena euro w relacji do złotego prawie się nie zmieniła. Po południu dolara można było kupić za 3,585 zł (grosz taniej niż w środę), zaś euro po 4,386 zł.
Od 26 sierpnia kurs dolara obniżył się o ponad 10 gr. Do lipcowego dołka brakuje już niewiele. Trudno jednak powiedzieć, czy inwestorzy znajdą wystarczające impulsy, by sprowadzić cenę amerykańskiego pieniądza poniżej tego poziomu (3,55 zł). Co prawda większość wypowiedzi płynących ze strony NBP oraz RPP zapowiada dalsze podwyżki stóp procentowych. Oczekiwania na wzrost kosztów pieniądza znalazły już chyba odbicie w wartości złotego. Można tak sądzić po obligacjach, które trochę się ostatnio umacniają i nie zareagowały nawet na projekcje inflacyjne. Kształt przyszłorocznego budżetu już znamy, ale może on się pogorszyć w trakcie prac sejmowych. Część prognoz mówi o zbliżaniu się inflacji do szczytu. Węgierski deficyt budżetowy znów niepokoi ekonomistów i wywołuje negatywne reakcje na tamtejszych rynkach finansowych.