8 września obchodziliśmy Dzień Dobrej Wiadomości. Biorąc pod uwagę wydarzenia w Rosji, Iraku i co najmniej kilkunastu innych miejscach nie przypadł w odpowiednim momencie. Media koncentrują się na relacjonowaniu konfrontacji cywilizowanego świata z terroryzmem. I trudno się dziwić, oczywiście. Nic do śmiechu. Na szczęście u nas pojawiły się też bardziej krzepiące doniesienia, np. z frontu walki z rzepieniem włoskim, a nawet - i tu żartów nie ma - wściekłym nietoperzem. Parlamentarzyści zaś, którzy są specjalistami od manewrów zaczepnych na wielu frontach równocześnie, rozpoczęli prace nad przywróceniem uprawnień kombatanckich dla zatrudnionych w UB i MO. A wczoraj ogłosili Blitzkrieg, chcąc rozprawić się z pismakami...
A jak mógłby wyglądać dzień dobrych wiadomości na naszym, finansowym, poletku. Ot, choćby tak: "Finanse publiczne wreszcie zdrowe". "Podatki mniejsze i jaśniejsze". "WIG20 błyskawicznie zmierza ku 2,5 tys. pkt". "Koniec z bezkarnością przestępców giełdowych". "Ogromna kolejka na GPW". "Polacy masowo zakładają rachunki inwestycyjne".
Takie i bardziej nawet śmiałe tytuły widzę oczyma wyobraźni. A że jestem urodzonym optymistą (naiwniakiem, jak mówią złośliwcy), wierzę, że część z nich z czasem rzeczywiście pojawi się na pierwszych stronach gazet.
Ale i tak nie jest źle. Parę dobrych wiadomości udało nam się przecież znaleźć. O wysokim tempie wzrostu PKB - oczywiście (nie tylko u nas, skoro i Greenspan jest optymistą). Albo o tym, że wkrótce będzie nowy prezes Orlenu. Czy kandydaci są dobrzy, czy nie - nie mnie oceniać, ale porządkowanie sytuacji w spółce to pozytywny proces, wbrew temu, co się tu i ówdzie mówi. Bo skoro Skarb Państwa jest właścicielem, to niech się do diabła jak właściciel zachowuje, a nie jak skarbnik tej czy innej grupy trzymającej wiadomo co.
Że coś się zmienia, świadczą i inne przykłady. Pierwszy z brzegu: Ciech. Jeśli oferta publiczna spółki ma być udana, musi się odbywać na jasnych zasadach. A firma powinna być "korporacyjnie" bez zarzutu. Niby oczywistość... niby.