Reklama

Duże spółki wróciły do łask

Czwarty kolejny tydzień rosną notowania na warszawskim parkiecie. Tym razem największym wzięciem cieszyły się duże spółki. Inwestorzy coraz częściej stawiają sobie pytanie, czy WIG przekroczy historyczne maksimum.

Publikacja: 11.09.2004 08:08

Motorem napędowym trwającego od miesiąca wzrostu są banki. Indeks WIG-Banki od dołka z 11 sierpnia zyskał blisko 11%. WIG20 wzrósł w tym czasie o 8,7%.

Niepokój na Węgrzech

Trwająca od czterech tygodni zwyżka jest wynikiem splotu kilku czynników. Na światowych giełdach poprawiła się koniunktura, widoczne było zainteresowanie węgierskimi akcjami, pojawiły się pierwsze szczegóły na temat oferty prywatyzacyjnej PKO BP oraz spekulacje dotyczące napływu zagranicznego kapitału do Polski. W tle mamy wciąż nadzieje na podtrzymanie wysokiego tempa rozwoju gospodarczego i dobre wyniki spółek w II półroczu.

W mijającym tygodniu pojawiło się jednak kilka ostrzegawczych informacji. Giełdy amerykańskie miały kłopoty z kontynuacją marszu w górę. Notowania z ostatniego miesiąca coraz bardziej przypominają poprzedni ruch wzrostowy - wyraźną zwyżkę po wybiciu z kilkudniowej konsolidacji i stopniowe wytracanie impetu. To oznacza, że w miarę jak akcje drożeją, inwestorzy mają coraz większe wątpliwości, czy warto je kupować.

Serię czterech tygodni na plusie przerwał węgierski BUX. Indeks znalazł się na najniższym poziomie od dwóch tygodni. Na wartości straciły również obligacje oraz forint. Rynki finansowe są coraz bardziej zaniepokojone sytuacją finansów państwa - deficytu budżetowego nie udaje się utrzymać w założonych na ten rok ryzach. Przypomina się sytuacja z końca ubiegłego roku, kiedy to na rynkach walutowym i papierów skarbowych na Węgrzech nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi (forint w kilka dni stracił ok. 8%, rentowność 5-letnich obligacji podniosła się z 8,2% do 11%, giełda poszła w dół o 8%). Teraz to się chyba nie powtórzy, ale niepokój związany z tą sytuacją szkodzi regionowi.

Reklama
Reklama

Wokół PKO BP

Harmonogram oferty PKO BP jest znany. To samo z jej strukturą. Krajowi inwestorzy instytucjonalni będą mogli nabyć jedną trzecią przeznaczonych do sprzedaży papierów. Trafią więc do nich akcje o wartości ok. 2 mld zł. Przyjmując, że OFE obejmą połowę tego, udział akcji w ich portfelach inwestycyjnych podniesie się z sierpniowych 31,6% do 33,5%, przy niezmienionej strukturze portfela i cenach papierów wartościowych z końca sierpnia. Byłaby to najwyższa wartość od grudnia 2000 r. Natomiast przyjmując comiesięczny wzrost aktywów rzędu 1 mld zł, udział akcji w portfelach OFE na koniec października wynosiłby 32,3% i odbiegałby do tegorocznej średniej zaledwie o 0,35 pkt proc.

Wydaje się, że OFE nie potrzebują pozbywać się papierów z portfeli, by wchłonąć walory PKO BP. Prywatyzacja PKO BP przyciągnie kapitał zagraniczny. Część graczy liczy, że w części trafi on również na giełdę. Z jednej strony, zniechęca to do sprzedawania akcji, z drugiej - pobudza popyt ze strony tych, którzy chcą wyprzedzić zagraniczne zakupy. Równocześnie im lepsza koniunktura na parkiecie w trakcie oferty PKO BP, tym łatwiej będzie ministerstwu skarbu uzyskać wysoką cenę, a inwestorzy będą musieli wyasygnować więcej pieniędzy. Jeśli więc udział akcji w portfelach OFE miałby po prywatyzacji PKO BP osiągnąć 33,5%, to rodzi się pytanie o zasadność dalszego zwiększania zaangażowania na giełdzie. Przy malejącym zainteresowaniu funduszami inwestycyjnymi okazuje się, że rzeczywiście jedynie napływ sporego kapitału zagranicznego mógłby przyczynić się do wytworzenia się stabilnej i solidnej fali wzrostowej. Informacje o zmniejszeniu przez Bank of New York zaangażowania w Telekomunikacji oraz niepokój na węgierskich rynkach finansowych osłabiają wiarę w wystąpienie takiego scenariusza przy obecnych poziomach cenowych.

Martwi szerokość rynku

O ruchu w górę w podobnym tempie, jak to było w ostatnich tygodniach,nie pozwala myśleć szerokość rosnącego rynku. Jeden z popularniejszych mierzących ją wskaźników, A/D Line, niewiele oddalił się od ostatniego minimum. Aż 12 firm z WIG20 zachowało się gorzej niż sam indeks, licząc od sierpniowego dołka. Cztery z nich straciły nawet na wartości. Podobne proporcje są w gronie wszystkich firm, gdzie niecałe 70 wzrosło więcej niż WIG, a ponad 100 wypadło słabiej od niego. W dół poszły ceny jednej czwartej walorów.

Analiza techniczna daje duże szanse na wyjście WIG ponad kwietniową górkę. Po wybiciu z kanału zwyżkowego, obejmującego notowania od drugiej połowy maja, powinien osiągnąć okolice 25,5 tys. pkt. Może się jednak okazać, że będzie to wszystko, na co stać kupujących i potem znów nastąpi powrót poniżej wiosennego szczytu. Realizacja takiego wariantu byłaby tym bardziej prawdopodobna, gdyby węgierski BUX znalazł się poniżej 11 776 pkt, wyznaczonych przez maksima z kwietnia i lipca.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama