Motorem napędowym trwającego od miesiąca wzrostu są banki. Indeks WIG-Banki od dołka z 11 sierpnia zyskał blisko 11%. WIG20 wzrósł w tym czasie o 8,7%.
Niepokój na Węgrzech
Trwająca od czterech tygodni zwyżka jest wynikiem splotu kilku czynników. Na światowych giełdach poprawiła się koniunktura, widoczne było zainteresowanie węgierskimi akcjami, pojawiły się pierwsze szczegóły na temat oferty prywatyzacyjnej PKO BP oraz spekulacje dotyczące napływu zagranicznego kapitału do Polski. W tle mamy wciąż nadzieje na podtrzymanie wysokiego tempa rozwoju gospodarczego i dobre wyniki spółek w II półroczu.
W mijającym tygodniu pojawiło się jednak kilka ostrzegawczych informacji. Giełdy amerykańskie miały kłopoty z kontynuacją marszu w górę. Notowania z ostatniego miesiąca coraz bardziej przypominają poprzedni ruch wzrostowy - wyraźną zwyżkę po wybiciu z kilkudniowej konsolidacji i stopniowe wytracanie impetu. To oznacza, że w miarę jak akcje drożeją, inwestorzy mają coraz większe wątpliwości, czy warto je kupować.
Serię czterech tygodni na plusie przerwał węgierski BUX. Indeks znalazł się na najniższym poziomie od dwóch tygodni. Na wartości straciły również obligacje oraz forint. Rynki finansowe są coraz bardziej zaniepokojone sytuacją finansów państwa - deficytu budżetowego nie udaje się utrzymać w założonych na ten rok ryzach. Przypomina się sytuacja z końca ubiegłego roku, kiedy to na rynkach walutowym i papierów skarbowych na Węgrzech nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi (forint w kilka dni stracił ok. 8%, rentowność 5-letnich obligacji podniosła się z 8,2% do 11%, giełda poszła w dół o 8%). Teraz to się chyba nie powtórzy, ale niepokój związany z tą sytuacją szkodzi regionowi.