Wchodzimy w okres bardzo korzystny dla posiadaczy akcji polskich spółek. W dotychczasowej historii warszawskiej giełdy aż w 11 wypadkach na 13 zdarzyło się, że okres między końcem sierpnia danego roku a końcem lutego roku następnego przynosił zwyżki WIG. Nie wolno też zapominać o cyklu 11-miesięcznym, którego faza wzrostowa trwa od ustanowionego w połowie czerwca tego roku dołka. Niepokoić może tylko to, że przy formowaniu się poprzednich dołków owego cyklu udział akcji w portfelach OFE był zawsze niższy (od 20,2% w XI 1999 r. do 27,7% w VIII 2002 r.) niż w czerwcu 2004 (30,88%). Z tego punktu widzenia istotne znaczenie będzie mieć zachowanie zagranicznego kapitału zagranicznego, którego rola w realizacji owego cyklu musi być proporcjonalnie większa niż w minionych latach.
Szanse na jego napływ są spore. W dobie dobrej koniunktury na światowych rynkach akcji inwestorzy są skłonni dokonywać raczej optymistycznej interpretacji wpływu poszczególnych procesów makroekonomicznych na zachowanie kursów akcji. Chodzi w tym momencie np. o ocenę przez uczestników polskiego rynku akcji wpływu akcesji naszego kraju do UE na aktywność gospodarczą w Polsce. W obecnych warunkach rynkowych inwestorzy dokonując odpowiednich prognoz bardziej będą skłonni przywoływać przykład Hiszpanii, która na przestrzeni 5 lat po wejściu do EWG osiągnęła średnioroczne tempo wzrostu PKB 4,5%, niż Grecji (1,4%).
Należy ponadto zauważyć, że liczony w ujęciu dolarowym przez Morgan Stanley polski indeks giełdowy wyraźnie przebił swe maksimum roczne, co powinno stać się zachętą dla tych inwestorów zagranicznych, którzy w swych decyzjach kierują się analizą techniczną. W II kwartale 2004 roczna dynamika wartości dodanej w krajowych budownictwie wciąż była ujemna, co pokazuje, że w zakresie dynamiki nakładów inwestycyjnych jest jeszcze sporo do dyskontowania.
Zwróć uwagę:
ComArch - ruch powrotny po przebiciu w sierpniu 2004 ważnego oporu powoli dobiega końca, spółka powinna zyskać na przewidywanym ożywieniu w inwestycjach.