Reklama

Winny zawsze się znajdzie!

Im większa nieudolność wydających pieniądze publiczne, tym głośniejsze oskarżenia kierowane pod adresem ministra finansów. To zrzucanie winy na tego, na kogo winę zrzucić w Polsce najłatwiej

Publikacja: 11.09.2004 08:27

Niedawno wysłuchałem wywiadu, którego po naszej olimpijskiej klęsce w Atenach (podobnej skali, jak klęska Persów pod Maratonem) udzielił jeden z polskich dygnitarzy sportowych. Działacz bardzo chwacko odpowiadał na wszystkie zarzuty dziennikarza: kiepskie wyniki nie są winą ani jego, ani komitetu olimpijskiego, ani żadnej instytucji zajmującej się sportem. Jak się dowiedziałem z wywiadu, jedynym zadaniem komitetu olimpijskiego było przecież zorganizowanie wyjazdu zawodników i gości do Aten, a jedynym zadaniem działaczy było wynegocjowanie umów sponsorskich (a nie, na przykład, broń Boże, pilnowanie wagi kajaku naszej zdyskwalifikowanej zawodniczki). No dobrze, to kto w takim razie odpowiada za kiepskie wyniki?

Jak to kto?! - zdumiał się działacz: - Oczywiście, że minister finansów, który dał za mało pieniędzy na sport!

No dobrze, nie ma wątpliwości, że publicznych pieniędzy na sport mogłoby być więcej. Tyle że Węgrzy wydają globalnie mniej od nas, a przywieźli z Aten dwa razy więcej medali. Może więc jednak nie tylko minister finansów jest winny?

Podobnych spostrzeżeń na temat wyłącznej winy ministra finansów za każde niepowodzenie, każdą narodową katastrofę (np. katastrofę finansów służby zdrowia), każdy kłopot i każde skandaliczne niedopatrzenie słyszałem już bardzo wiele. Nie mam wątpliwości, że często jest w nich sporo prawdy. Ale nie mam też wątpliwości - a przykład sportowego dygnitarza tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu - że jeszcze częściej mamy do czynienia ze zrzucaniem winy za własną nieudolność na tego, na kogo winę zrzucić w Polsce najłatwiej - na kolejnych ministrów finansów, którzy nie wiadomo czemu mają fanaberię szkodzenia wszystkim słusznym sprawom przez dawanie na nie zbyt małych pieniędzy. To przez ich złośliwość nie mamy w Polsce biopaliw (przynajmniej w wersji proponowanej przez partie ludowe), to przez ich niezrozumiały upór strajkują lekarze, to przez ich ślepe ograniczenie nie ma autostrad.

Nieprawda! W Polsce pieniędzy publicznych w wielu dziedzinach jest na pewno zbyt mało, zresztą głównie z powodu względnej rozrzutności tam, gdzie być jej nie powinno. Ale w większości znanych mi przypadków za to, że efekty są jeszcze mniejsze niż mogłyby być, odpowiada nieudolność tych, którzy pieniądze wydają. A im większa nieudolność, tym głośniejsze oskarżanie ministra finansów: oto jest winny!

Reklama
Reklama

Autor jest doradcą ekonomicznym Prezydenta RP, dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama