Kolejny już tydzień na rynku długu zaczął się tak samo, tzn. bardzo sennie. Ceny polskich obligacji ukształtowały się w poniedziałkowy poranek na poziomie podobnym do zeszłotygodnowego zamknięcia i pozostały na niemal niezmienionym poziomie przez cały dzień. Ministerstwo Finansów sprzedało wczoraj 1 mld 52-tygodniowych bonów skarbowych, ze średnią rentownością 7,507. Tydzień temu było to 7, 49, a zmiana ta jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co działo się przez cały ubiegły tydzień. Również w poniedziałek ministerstwo poinformowało o wartości oferty na najbliższym (środowym) przetargu obligacji 5-letnich. Będzie to aż 2,9 mld złotych.
Piszę "aż", gdyż dawno (od maja zeszłego roku) tak dużej oferty w tym segmencie nie mieliśmy. Rynek jest jednak spokojny i tak było również bezpośrednio po podaniu informacji o podaży. Wydaje się więc zrozumiałe, że emitent próbuje wykorzystać sytuację, by sprzedać jak najwięcej, i wydaje się, że po całkiem niezłej cenie. Nastroje neutralne są bowiem lepsze niż złe. Pamiętajmy jednak, że dziś publikacja danych o inflacji - wczorajsze ceny i nastawienie mogą być w środę już tylko historią. Wyższa inflacja spowodowałaby znów wzrost rentowności, a wówczas środowa oferta mogłaby okazać się wielkim niewypałem. Zakładam jednak, że ministerstwo wie, co robi.