W obecnej sytuacji trudno powiedzieć coś odkrywczego o rynku. Trend wzrostowy niezmiennie trwa. Z drugiej strony, widać też rosnącą chęć realizacji zysków, ale korekta - a zwłaszcza głębsza korekta - wcale nie jest taka pewna w najbliższym czasie. Zastanawiać się można, czy trwająca zwyżka nie wyczerpała już potencjału wynikającego z wcześniejszej, kilkumiesięcznej konsolidacji. Za dolny przedział tamtej konsolidacji uznać można dołki z maja i sierpnia (ok. 1610-1620 pkt), a za górną granicę - czerwcowy szczyt (1731 pkt). W takim razie zasięg trendu bocznego wynosił ok. 120 pkt. Kierując się zasadą, że minimalna wielkość zwyżki jest równa szerokości konsolidacji, można wyznaczyć punkt docelowy kontraktów na ok. 1850 pkt. Jest więc jeszcze trochę miejsca do popisu dla byków.

Sygnałów ostrzegawczych nie jest zbyt wiele. Wskaźniki podążające za trendem, takie jak średnie kroczące czy MACD, nie dają powodów do większego niepokoju. Oscylatory także o niczym nie przesądzają. Stochastic jest co prawda w strefie wykupienia, ale jego zachowanie przypomina sierpień ub.r., gdy na rynku panowała hossa. A to oznacza, że rynek jest silny. Korekta rozpoczęła się z kolei na kontraktach na, pozostający nieco w tyle, MIDWIG. Stochastic wychodzi ze strefy wykupienia, wyraźnie zniżkuje histogram MACD. Ponieważ spadki nie nabrały jeszcze tempa, jest mimo to szansa na kontynuację trendu wzrostowego.

Mimo zwyżki, na rynku kontraktów na oba indeksy utrzymuje się niska zmienność. Wskaźnik ATR w przypadku futures na WIG20 znajduje się w pobliżu 52-tygodniowego minimum. Zastanawiać się można, czy wobec tego czeka nas scenariusz podobny do lipca 2003, gdy po okresie dwóch miesięcy spokojnego wzrostu nadeszło przyspieszenie trendu, czy może wręcz przeciwnie - zbliża się odwrócenie tendencji połączone ze skokiem zmienności.