W sierpniu produkcja przemysłowa była o kilkanaście procent większa niż przed rokiem - wynika z ankiety przeprowadzonej przez Reutera. Wszyscy analitycy bankowi, którzy wzięli udział w badaniu, twierdzą, że wzrost był dwucyfrowy. Czy mają rację, okaże się dziś po południu, gdy dane za zeszły miesiąc opublikuje GUS.
Przypomnijmy, że w lipcu roczna dynamika produkcji wyniosła zaledwie 6%. To znacznie mniej, niż oczekiwali ekonomiści, a jednocześnie najgorszy wynik od marca 2003 r. Spowolnienie w przemyśle rozpoczęło się wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Specjaliści uspokajają jednak, że ożywienie gospodarcze nie skończyło się, tylko wyhamowany został nadmierny popyt poprzedzający akcesję.
Co się wydarzyło w sierpniu w przemyśle? Nic wielkiego - zgodnie twierdzą analitycy. - Silniejszy wzrost produkcji to przede wszystkim efekt większej liczby dni roboczych - wyjaśnia Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, różnica w liczbie dni roboczych zaważyła też na słabym wyniku za lipiec. - W sierpniu mieliśmy o dwa dni robocze więcej niż przed rokiem, a w lipcu o jeden dzień mniej - mówi P. Bielski.
Według Iwony Pugacewicz--Kowlaskiej, głównej ekonomistki CA IB Securities, wzrostowi produkcji mógł też sprzyjać złoty. W zeszłym miesiącu tylko nieznacznie umocnił się wobec euro, po bardzo silnym wzroście w lipcu (dobra sytuacja w przemyśle w minionych miesiącach to przede wszystkim zasługa eksporterów). Ekonomistka wskazuje też niekorzystne zjawiska. Chodzi przede wszystkim o to, że w sierpniu pogoda bardzo się poprawiła i wielu przedsiębiorców i konsumentów wyjechało na urlop.
W opinii P. Bielskiego, w drugim półroczu wzrost produkcji będzie mniejszy niż w pierwszym półroczu, ale wciąż będzie to tempo dwucyfrowe. - W ub.r. mieliśmy już bardzo dużą produkcję. Dlatego utrzymanie dotychczasowej dynamiki staje się coraz trudniejsze - twierdzi ekonomista.