Wczorajszą sesję spokojnie można uznać za korektę. Jednak i owa korekta była skrupulatnie kontrolowana przez byczą część rynku. Bardzo dobrze obrazuje to niewielka zmiana indeksu, który stracił tylko niecałe 0,2%. Spadek odbywał się zresztą na zmniejszonych obrotach, a kiedy ceny spadały do określonych poziomów, pojawiał się popyt. Taki przebieg korekty pokazuje, że rynek pozostaje w dalszym ciągu silny i że jeszcze nie nadszedł właściwy czas na głębsze spadki.
Zresztą, już samo usytuowanie wczorajszej świecy pokazuje, że mamy do czynienia raczej z chwilowym przystankiem we wzrostach, aniżeli z zapowiedzią poważniejszej realizacji zysków. Warto podkreślić ponadto, że niedźwiedzie nie zdołały nawet doprowadzić do przetestowania 1800 pkt, a więc obecnego poziomu wsparcia. Ot, po prostu byki postanowiły trochę odpocząć od wspinaczki, by przygotować się do podejścia pod kwietniowe szczyty. Pytanie tylko, czy dzień postoju im wystarczy, czy też pozostaną na obecnych poziomach nieco dłużej. Za tym drugim wariantem opowiada się w zasadzie tylko wskaźnik Ultimate Oscillator, który znalazł się już w swojej strefie wykupienia i sygnalizuje odwrót. Pozostałe wskaźniki zachowują się bardzo dobrze i mają jeszcze spory potencjał do wzrostów. Dlatego też jest niemal pewne, że byki nie wycofają się z obranego kierunku przed przetestowaniem strefy 1850-1870 pkt. O tym, że byki są gotowe do przeprowadzenia takiego ataku, przekonamy się wraz z pokonaniem 1820 pkt. Wówczas będzie to ostatnia okazja do kupna, by uczestniczyć w dalszych wzrostach, tym bardziej że utrzymują się korzystne warunki do kontynuacji trendu.
Z drugiej strony, byki mogą sobie spokojnie pozwolić na kilkudniowy nawet odpoczynek na obecnych poziomach. Tak długo, jak długo WIG20 utrzymuje się powyżej 1790 pkt, nie można mówić o zagrożeniu i nie ma sensu sprzedawać akcji w obawie przed lawiną, która może nie nadejść. Dlatego też, należy śmiało spoglądać w górę, niezależnie od stromego podejścia, które już za nami. A takie sesje jak wczorajsza wykorzystywać jako okazję do kupna.