W komentarzu sprzed dokładnie pół roku zatytułowanym "Gospodynie na giełdzie" zwracałem uwagę na wyniki badań opinii konsumentów na temat perspektyw rynku akcji, przeprowadzane przez amerykańską Conference Board. Sugerowałem wtedy możliwość ich wykorzystania jako "kontrariańskiego" wskaźnika nastroju. W styczniu tego roku saldo odpowiedzi optymistycznych ("ceny akcji wzrosną w ciągu najbliższego roku") i pesymistycznych osiągnęło poziom (+30,9 pkt. proc.), obserwowany od 1987 roku jedynie 3-krotnie (1987, 1998 i 2000). Te trzy przypadki tak silnego optymizmu gospodarstw domowych w USA bezpośrednio poprzedzały spadki S&P 500 o 33%, 19% i 27% w ciągu odpowiednio 4, 2 i 12 miesięcy. I tym razem sygnał ten okazał się użyteczny, chociaż do sierpnia maksymalny spadek wartości S&P 500 wyniósł jedynie 8%. Sierpniowe saldo oczekiwań było najniższe od kwietnia 2003 r. (co świadczyło o wyraźnym schłodzeniu nastrojów i pozwalało liczyć się z odbiciem cen akcji w górę), ale nadal dodatnie (+8 pkt. proc.) i bardzo dalekie od rekordu pesymizmu z marca 2003 (-23,7 pkt. proc.).
Conference Board umożliwia amerykańskim "gospodyniom domowym" dzielenie się co miesiąc swymi poglądami również na temat przyszłego kierunku stóp procentowych. Lipcowy sondaż na ten temat przyniósł interesujące wyniki. Przewaga liczby osób oczekujących wzrostu stóp w USA nad liczbą tych, którzy oczekiwali ich spadku, wyniosła aż 69,9 pkt. proc., co można porównać tylko z 5 epizodami z okresu minionych 17 lat (saldo powyżej 65 pkt. w 1987, 1988-1989, 1994-95, 1997 i 2000). Trzech z tych przypadków - IX-X'87, IV'97 i II-V'2000 - nie można określić inaczej niż jako idealnych sygnałów kupna obligacji skarbowych USA: ich rentowność już nigdy później nie była wyższa. Podobnie było z grupą analogicznych sygnałów z VIII-IX'88, XII'88 oraz III'89. I tylko w przypadku 1994 roku hossa na rynku obligacji zaczęła się dopiero pół roku po pojawieniu się tak masowego przekonania o nieuchronnym wzroście stóp. Niezależnie od tego, że ostatnia 3-miesięczna zwyżka cen obligacji w USA dojrzała już do korekty, taki układ nastrojów każe zastanawiać się nad możliwością rychłego powrotu tendencji deflacyjnych.