Początek notowań był obiecujący. Rozpoczęliśmy w okolicy zamknięcia z środy i kursy powoli się wznosiły. Rozpoczęcie notowań na rynku kasowym temu nie przeszkadzało, i to mimo faktu, że indeks po otwarciu nie kontynuował zwyżki. Tuż przed południem kontrakty dotarły do poziomu 1814 pkt. Wtedy nastąpiło opamiętanie. Na kasowym nie było chęci do wzrostu. Indeks dwukrotnie w krótkim czasie próbował przebić się nad poziom otwarcia, ale się nie udało. Druga część sesji była już mniej spektakularna. Ceny powoli się obniżały, by przed 14.00 zaliczyć minimum na 1797 pkt. W końcowej godzinie popyt odrobił część strat i notowania zakończyły się na 1804 pkt.
Jak spoglądać na rynek? Mamy za sobą szereg sesji wzrostowych, które nie były przeplatane żadnym korekcyjnym spadkiem. Ten w końcu musi nadejść. Wydaje się, że może być całkiem głęboki, ale można przypuszczać, że po krótkim czasie popyt będzie chciał ponownie dać znać o sobie. Być może będziemy znowu obserwować wzrost, ale skutek już nie musi być tak spektakularny, jak w ostatnich tygodniach. Przypomnijmy, że cały ten wzrost ma miejsce głównie nie z powodu poważnego ataku popytu, przy kolosalnych obrotach, ale w wyniku wyraźnej bierności podaży. To powoduje, że ceny, rosną mimo że ochota do kupowania nie jest wielka. Można przypuszczać, że po korekcie podaż nie będzie już tak bierna.
Czy obecny poziom jest dobry dla wystąpienia korekty? Po tak nieprzerwanym wzroście każdy poziom jest dobry. Warto jednak zauważyć, że wczorajszy wzrost z początku sesji zatrzymał się na dość znamiennych poziomach. Zarówno ceny kontraktów, jak i wartość indeksu zatrzymały swoje zwyżki na poziomie wyznaczonym przez pomnożenie wysokości poprzedniej czteromiesięcznej konsolidacji przez 1,618. To znana zależność z ciągu liczb Fibonacciego.