Cena złota zmieniła się wczoraj nieznacznie, po środowym spadku o 0,5%, spowodowanym informacją o wzroście produkcji w rejonie Nowego Jorku. Uczestnicy tego rynku lekką przeceną zareagowali na opublikowanie raportu o sierpniowych zmianach cen konsumpcyjnych w Stanach Zjednoczonych. Ich wzrost po spadku w lipcu spowodował ponowne umocnienie się dolara. A że inflacja wyniosła jedynie 0,1%, nie zwiększyło to popytu na złoto. Mocniejszy dolar zmniejsza popyt na złoto jako zabezpieczenie przed spadkiem wartości amerykańskich aktywów. Sprawia też, że kruszec ten staje się droższy dla posiadaczy innych walut. Złoto staniało w tym roku o 2,5%, a więc w takim samym stopniu, jak dolar umocnił się wobec indeksu sześciu głównych walut.

Wzrost cen konsumpcyjnych, chociaż niewielki, to kolejny dowód umacniania się amerykańskiej gospodarki. A im tych dowodów więcej, tym bardziej prawdopodobne staje się podniesienie stóp procentowych przez Fed o 25 pkt bazowych już w najbliższy wtorek. Wyższe stopy sprzyjają wzrostowi kursu dolara.

Amerykańscy analitycy są niemal zgodni co do tego, że Fed jeszcze raz podniesie stopy w tym roku, a wtedy zrównałyby się one z poziomem stóp procentowych obowiązującym od czerwca ub.r. w strefie euro. Właśnie wyższe stopy w Europie walnie przyczyniły się do umocnienia euro wobec dolara o 20% w ub.r. Tyle samo wzrosły wtedy ceny złota.

Kontrakty terminowe na złoto z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex staniały wczoraj o 1,3 USD, do 405,5 USD za uncję.