Lot, czyli kontrakt na rynku forex, standardowo opiewa na 100 tys. USD. Aby przeprowadzić transakcję, potrzebna jest kwota stanowiąca zazwyczaj 1% wartości kontraktu, czyli w tym przypadku 1000 USD. W praktyce może być to jednak zbyt mało, by uniknąć dotkliwych strat (patrz ramka). Z tego powodu większość brokerów ma w ofercie miniloty, opiewające na mniejsze kwoty - najczęściej 10 tys. USD.
Ostatnio takie udogodnienie wprowadził Efix-Polska, reprezentujący jednego z największych amerykańskich brokerów Global Forex Trading (GFT). W maju miniloty znalazły się także w ofercie polskiego X-Trade. Niektóre platformy (Oanda, TMS) w ogóle nie wymagają obracania kontraktami o jednolitej wielkości - klient sam wybiera wartość jednostki transakcyjnej. Jacek Maliszewski z Efix-Polska twierdzi, że miniloty zostały wprowadzone na prośbę przede wszystkim dotychczasowych klientów. - Umożliwiają lepsze zarządzanie wielkością pozycji i kontrolę ryzyka dla posiadaczy mniejszego kapitału - dodaje J. Maliszewski. Jednocześnie zaprzecza, jakoby wprowadzenie mini-lotów było podyktowane dużą zmiennością kursów walutowych.
Minimalny depozyt wymagany do zawarcia transakcji nie zawsze pokrywa się z kwotą, jaką musi dysponować gracz, by otworzyć rachunek walutowy. Przykładowo Efix wymaga posiadania przynajmniej 2500 USD. To właśnie minimalna wpłata jest największą barierą dla drobnych graczy, którzy chcieliby obracać niewielkimi środkami.
Przykład
Inwestor dysponujący 1000 USD przy kontrakcie na 100 tys. USD jest narażony na poważne ryzyko. Ponieważ dźwignia wynosi aż 100:1, niekorzystna zmiana kursu walutowego o 0,5% wystarczy, by kapitał stopniał o połowę. Niekiedy takie zmiany kursu EUR/USD mogą być kwestią kilkudziesięciu sekund. Dzięki minilotom opiewającym na 10 tys. USD gracz posiadający 1000 USD może otworzyć od 1 do 10 kontraktów. Przy jednym minilocie taka sama niekorzystna zmiana kursu o 0,5% spowoduje utratę 5% kapitału (50 USD).