Walory, które przejął fundusz, stanowią 8,44% kapitału i głosów na WZA. Akcji firmy dokupił ostatnio także nowy prezes Arkadiusz Śnieżko, a wcześniej jeden z członków rady nadzorczej. Żaden nie przekroczył jednak progu 5% głosów. Obroty papierami wadowickiego Ponaru (producent elementów hydrauliki siłowej) są w ostatnim czasie stosunkowo wysokie (wczoraj wyniosły ponad 600 tys. zł, kurs sięgnął 23,3 zł). To efekt m.in. zapowiadanego przez nas wcześniej "uwolnienia" pod koniec sierpnia dużego pakietu akcji (160 tys.) przez Jana Antasa (dawniej parkingowy Piotra Głowali). Jego wyjście ze spółki oznaczało jednocześnie zakończenie konfliktu między nim a akcjonariuszami skupionymi wokół zarządu i rady nadzorczej oraz między nim a zarządem. J. Antas był największym, nie licząc Skarbu Państwa, udziałowcem Ponaru (miał 18,5% kapitału). Menedżerowie firmy od dłuższego czasu zabiegali, aby część walorów trafiła do inwestorów finansowych. Liczyli z jednej strony na wzrost płynności akcji, przez co stałyby się bardziej atrakcyjne dla giełdowych graczy, a z drugiej - na uspokojenie sytuacji w przedsiębiorstwie. Zabiegi, jak pokazuje przykład DWS, okazały się skuteczne. Z naszych informacji wynika, że w spółce obecnych jest kilka innych funduszy inwestycyjnych (najprawdopodobniej jest w tym gronie ING), które nie wykluczają zwiększenia zaangażowania, gdyby utrzymały się bardzo dobre tendencje, jeśli chodzi o wyniki firmy. Fundusze razem z osobami z zarządu i rady Ponaru stanowią aktualnie trzon akcjonariatu przedsiębiorstwa.

Zarząd Ponaru liczy, że inwestycje DWS i ewentualnie także innych instytucji mają co najmniej kilkuletni horyzont.