- Niewykluczone że ostatecznie spółka zadowoli się mniejszą kwotą dokapitalizowania niż planowano - powiedział wczoraj Maksymilian Klank, prezes spółki. Rząd miał w tym roku zasilić Kompanię aktywami wartymi 900 mln zł, z czego 400 mln zł stanowić miały akcje lub obligacje. Do tej pory spółka nie otrzymała żadnej pomocy. Rynek spekulował, że resort skarbu skieruje do Kompanii walory KGHM Polska Miedź. Rok wcześniej na podobnej zasadzie KW dokapitalizowano akcjami Telekomunikacji Polskiej wartymi 900 mln zł.
Dobre tegoroczne wyniki Kompanii (zysk po 7 miesiącach to 140 mln zł) sprawiły jednak, że rząd wstrzymał przekazywanie aktywów. Resort gospodarki zapowiedział analizę, czy tak duże zasilenie spółki jest w ogóle konieczne.
Wczoraj władze przedsiębiorstwa po raz pierwszy zgodziły się na mniejsze dokapitalizowanie. Kompania zapowiedziała jednak, że nie zrezygnuje z obiecanych przez rząd 400 mln zł aktywów płynnych. - Realnie tylko one pozwolą nam na spłatę zadłużenia po przejętych kopalniach - argumentował prezes.
KW odziedziczyła około 4,6 mld zł długów, spłaciła do tej pory 500 mln zł. Najwięcej środków na uregulowanie zadłużenia będzie spółce potrzebne w 2006 roku. Wtedy kumulują się wymagalne należności wobec gmin górniczych. - Możliwe, że w tym roku nie będziemy jeszcze potrzebować zasilenia kapitałem - stwierdził prezes M. Klank. Jego zdaniem, rezygnacja rządu z dokapitalizowania oznaczałaby konieczność szukania wariantu alternatywnego. - Mogłaby być to np. emisja gwarantowanych przez Skarb Państwa obligacji - nadmienił prezes.
Z informacji PARKIETU wynika, że rząd, zamiast zasilić KW akcjami, skłonny jest przeznaczyć na ten cel udziały w koksowniach pozostających w ręku Skarbu Państwa.