Jeszcze do niedawna inwestorzy zastanawiali się, ile jeszcze nastąpi podwyżek stóp procentowych. Ostatnio jednak sytuacja się zmieniła. Zaczynają obstawiać, kiedy nastąpią pierwsze obniżki.
Za tę zmianę nastawienia odpowiedzialne są dane makroekonomiczne, które się ostatnio pojawiły, w tym te o inflacji. Wskazują one, że tzw. "górkę" inflacji mamy już za sobą, bo wskaźnik ten w sierpniu wyniósł tyle samo, ile w lipcu, czyli 4,6%. Analitycy uważają także, że za poprawę nastrojów odpowiedzialna jest pesymistyczna projekcja inflacji, przygotowana przez NBP. Ekonomiści i inwestorzy już w chwili publikacji uznali, że pokazuje ona zbyt czarny obraz sytuacji. W rezultacie uznali, że stopy wzrosną w mniejszym stopniu niż się wcześniej spodziewali, a także, że dość szybko zaczną spadać.
Jak wynika z wycen kontraktów FRA, pierwsza obniżka mogłaby nastąpić za rok. A potem, przez kolejny rok, stopy miałyby spadać już nieustannie, praktycznie do poziomu niewiele wyższego niż obecnie. Teraz stopa referencyjna NBP wynosi 6,5%.
A co na to analitycy? - Z ocen rynku wynika, że Rada Polityki Pieniężnej będzie najpierw podnosiła stopy, a potem, dość szybko, zacznie je obniżać - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Moim zdaniem, RPP będzie utrzymywać stopy na wysokim poziomie przez jakiś czas. Jeśli dojdzie do obniżki, nastąpi ona dopiero w ostatnim kwartale 2005 r. lub I kwartale 2006 roku.
- Nie spodziewamy się obniżek stóp procentowych w 2005 roku - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - Trudno w tej chwili powiedzieć, co będzie w kolejnym roku. Ale jeżeli miałoby dojść do obniżek, to najwcześniej w 2006 roku.