Reklama

Czy to na pewno jest hossa?

Najwyższą wartość w historii osiągnął na zamknięcie piątkowej sesji WIG, najstarszy giełdowy indeks. Miał 25 312,5 pkt i o 106 punktów pobił osiągnięcie sprzed pięciu miesięcy. Spośród spółek wchodzących w skład prestiżowego WIG20 maksimum ustanowiły walory tylko jednej - dystrybutora farmaceutyków PGF.

Publikacja: 18.09.2004 08:36

Odpowiedź na tytułowe pytanie, wydaje się oczywista. Hossa to szeroki ruch wzrostowy całego rynku - mówi popularna definicja zaczerpnięta z analizy technicznej. Słowo "szeroki" oznacza, że rosną kursy wielu spółek, a w giełdowej spekulacji uczestniczy liczne grono inwestorów. Tymczasem spośród 24 firm wchodzących w skład WIG, których udział w indeksie przed piątkową sesją przekraczał 1% (łącznie stanowiły ponad 3/4 portfela indeksu), tylko pięć zanotowało w tym miesiącu najwyższy kurs od 52 tygodni. Nie ulega wątpliwości, że hossa nie opuszcza rynku akcji Orlenu, BACA, GTC (notowany od początku maja), Cersanitu i Boryszewa. Bardzo blisko historycznych maksimów są kursy KGHM i BPH.

Run na duże spółki

Motorem napędowym zwyżki są duże spółki. Od 11 sierpnia, kiedy rozpoczęła się obecna fala wzrostowa, WIG20 zyskał już ponad 10%. Prawie 15% wzrósł WIRR, mierzący koniunkturę wśród najmniejszych firm, ale to przede wszystkim duże przedsiębiorstwa decydują o obrazie rynku. Na zamknięciu wczorajszej sesji WIG20 miał 1819,7 pkt i była to najwyższa wartość od prawie pięciu miesięcy. Od tegorocznego maksimum z 13 kwietnia indeks dzieli już tylko 50 punktów. Niespodziewanie liderem zwyżki są banki - kurs BPH zyskał ponad 20%. Niespodziewanie, bo przed ofertą PKO BP analitycy oczekiwali raczej wyprzedaży w tym sektorze. Debiutant, największy detaliczny bank w kraju, zajmie czołowe miejsce w indeksach i obowiązkowo musi znaleźć się w portfelach wszystkich funduszy emerytalnych. I niemal wszystkich funduszy inwestycyjnych.

Ale zaskakująco duża część z szacowanej na 5-6 mld zł oferty trafi do inwestorów indywidualnych. Spekuluje się, że będą to akcje za prawie 2 mld zł. Dla graczy instytucjonalnych, krajowych i zagranicznych, zostaną do podziału papiery za 3-4 mld zł. Być może fundusze zrobiły w portfelach zbyt dużo miejsca i teraz odbudowują pozycję w sektorze bankowym. Dodatkowo cena akcji PKO BP może się okazać wyższa niż to się jeszcze niedawno wydawało. Minister Skarbu Jacek Socha już mobilizuje inwestorów indywidualnych - oferuje im 4-proc. upust i przydział akcji bez redukcji, jeśli założą tzw. lokatę prywatyzacyjną w PKO BP. Trwa już akcja promując markę banku, prowadzona pod hasłem "Blisko Ciebie". Jacek Socha może powiedzieć inwestorom instytucjonalnym: kupujcie akcje po mojej cenie, albo zwiększę jeszcze pulę dla indywidualnych graczy, a wy będziecie się bili o papiery PKO BP na rynku wtórnym.

Pomagają też obligacje

Reklama
Reklama

Po myśli posiadaczy akcji zaczynają się też układać notowania na rynku obligacji. Te idą w górę, co sprawia, że rentowność papierów skarbowych spada. Inwestorzy, którzy dopiero zastanawiają się, gdzie ulokować pieniądze z mniejszym entuzjazmem patrzą na papiery skarbowe. Czasem akcje porównuje się z obligacjami poprzez tak zwaną stopę zysku. To odwrotność wskaźnika. Powinna być wyższa od rentowności obligacji, żeby kupowanie akcji było uzasadnione. Teraz wprawdzie tak nie jest, ale trend rentowności jest spadkowy. - Nie należy szukać wytłumaczenia dla hossy. Po prostu przyjmuję do wiadomości, że rynek rośnie - mówi Marek Pryzmont, trader, który komentuje dla PARKIETU notowania na rynku kontraktów terminowych. - Na pewnym jej etapie liczą się już tylko nastroje. Te poprawia w tej chwili zbliżająca się mega oferta PKO BP i duża siła rynków naszego regionu - dodaje.

KGHM nie jest tani

Zanim zaczęły rosnąć banki, rynek ciągnęły w górę Orlen i KGHM. Pierwsza z firm, po najlepszych w historii wynikach za II kwartał, doczekała się pozytywnych rekomendacji i wyceny akcji na poziomie 40 zł. Kurs konsekwentnie zmierza w tym kierunku. Zwyżce sprzyjają wysokie notowania branży na rynkach zagranicznych. Najwyższy kurs od 52 tygodni miał w tym tygodniu, na przykład, amerykański koncern Exxon Mobil.

Bardzo ciekawy jest przypadek KGHM. Wskaźnik C/Z dla miedziowego koncernu wynosi zaledwie 4,3 i jest najniższy spośród firm z WIG20. - To nie znaczy, że spółka jest tania. Miedź to bardzo cykliczny biznes i w szczycie ożywienia gospodarczego wskaźnik C/Z będzie bardzo niski - twierdzi Paweł Homiński, zarządzający OFE Dom. Wskaźnik C/Z dla KGHM jest jednak kilkakrotnie niższy niż dla branżowych konkurentów notowanych na rynkach zagranicznych. - KGHM potrzebuje więcej pieniędzy na inwestycje odtworzeniowe, bo prowadzi kopalnie głębinowe. Tymczasem konkurenci wydobywają miedź metodą odkrywkową i są w stanie większą część zysku przeznaczyć dla akcjonariuszy. Dlatego notowani są z wyższym wskaźnikiem C/Z - uzasadnia specjalista.

Zamieszczona obok tabela wskazuje, że rosnący rynek nie jest zbyt szeroki. W średnioterminowych trendach wzrostowych znajdują się akcje mniej niż połowy spółek z WIG20. Rynek wydawał się mocniejszy choćby w styczniu 2002 roku, na szczycie pierwszej fali wzrostowej w tej hossie. Podaż zniosła ją niemal w całości.

Makroekonomiczne

Reklama
Reklama

wytłumaczenie

Do inwestycji w polskie akcje zachęca szybki rozwój gospodarki. Dla perspektyw rynku ważna jest jednak odpowiedź na pytanie, czy pozytywne tendencje utrzymają się, czy może szczyt koniunktury mamy już za sobą.

W I kwartale tego roku wzrost PKB wyniósł aż 6,9%. Ożywienie było ostatnio równie silne w 1997 r. Nieco mniejsze tempo widoczne było pod koniec 1999 r. Z drugiej jednak strony w II kwartale 2004 r. rozpędzona gospodarka nieco zwolniła: wzrost wyniósł 6,1%. Jest to wciąż imponujące osiągnięcie, ale jednak spadek tempa uzasadnia pytanie, czy nie jest to zapowiedź odwrócenia korzystnej tendencji. To, na co liczą ekonomiści, to utrwalenie wzrostu gospodarczego, nawet mimo nieco mniejszej jego dynamiki.

Analitycy podkreślają, że pierwsze trzy miesiące tego roku były dość specyficzne. Kluczowe znaczenie miało oczekiwane przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Ten jednorazowy "efekt unijny" wynikał z zakupów gospodarstw domowych i firm, które gromadziły zapasy w obawie przed wzrostem cen i zmianami przepisów. Czynniki te znikły jednak już po akcesji, stąd też wolniejsze tempo rozwoju. Zdaniem części ekonomistów, nie można zatem mówić o odwróceniu korzystnych tendencji, lecz o powrocie do "normalności". Osłabienie dynamiki PKB budzi jednak pewien niepokój, jeśli spojrzeć na sytuację na przełomie 1999 i 2000 r. Wówczas szczyt dynamiki gospodarczej w I kwartale 2000 r. zbiegł się w czasie ze szczytem notowań na GPW. Gdyby ta analogia miała się powtórzyć, to obecna zwyżka indeksów byłaby ostatnią fazą hossy.

Kiedy ruszą inwestycje?

Ożywienie widoczne w gospodarce od ubiegłego roku napędzał przede wszystkim eksport. Po części sprzyjał temu słabnący złoty. Od marca tendencje na rynku walutowym odwróciły się. Złoty umocnił się od tego czasu o ponad 10% względem euro. Ekonomiści nie są zgodni, jaki to będzie miało wpływ na eksport w najbliższych kwartałach. Zdaniem ministra finansów Mirosława Gronickiego, nawet spadek kursu euro do 4,2 zł będzie neutralny dla sprzedaży zagranicznej przedsiębiorstw. W każdym razie dla trwałego wzrostu gospodarki konieczne są nowe inwestycje, a te do tej pory pozostawały w tyle. Niestety, dane za II kw. nie spełniły nadziei ekonomistów. W tym czasie zanotowano bowiem spadek dynamiki inwestycji w porównaniu z I kw. W II kw. firmy wydały na zakup środków trwałych o 3,3% więcej niż rok wcześniej, podczas gdy niektórzy analitycy oczekiwali wzrostu nawet o 10%. Ekonomiści nie są zgodni, czy oznacza to, że przedsiębiorstwa nie wierzą w trwałość ożywienia gospodarczego. Gdyby tak faktycznie było, to może zadziałać samospełniająca się przepowiednia - firmy nie inwestują, bo obawiają się spowolnienia, po czym spowolnienie to staje się faktem z powodu braku... inwestycji. Nadzieją są środki napływające z UE, które mogą pobudzić m.in. nakłady na infrastrukturę.

Reklama
Reklama

Boom gospodarczy wywołał presję na zwyżkę cen. Przez rok inflacja wzrosła z poziomu bliskiego zeru do ponad 4%. Radykalne podwyżki stóp procentowych przez RPP mogą wpłynąć na osłabienie tempa rozwoju gospodarczego w nadchodzących kwartałach. Problemem pozostaje wysokie bezrobocie przekraczające 19%. Niestety słaba dynamika inwestycji nie wskazuje, by w tej dziedzinie miała nastąpić szybka poprawa.

Kolejne dane ekonomiczne pokażą, czy odwracają się już korzystne tendencje czy wręcz przeciwnie - polską gospodarkę czeka dalszy wzrost. Być może dynamika w I kw., związana z "efektem unijnym", była po prostu nie do utrzymania i nie ma powodów do niepokoju.

Zaskakująca ankieta

Odpytywani przez nas analitycy są nastawieni dość optymistycznie. Średnia wartość WIG20, której oczekują na koniec roku, to 1870 pkt. Niemal dokładnie tyle samo indeks miał na szczycie hossy w połowie kwietnia. Wśród ankietowanych specjalistów panuje przekonanie, że przed końcem roku na rynku nie dojdzie do większego spadku - aż 10 z 14 nie spodziewa się, żeby WIG20 stracił więcej niż 10%.

Najbardziej zaskakująca okazała się odpowiedź na pytanie, czy w tym miesiącu WIG20 pobije historyczne maksimum z 2000 roku. Spodziewaliśmy się, że nie otrzymamy ani jednej pozytywnej odpowiedzi, mimo że ankieta jest anonimowa. Tymczasem niemal co trzecia osoba oczekuje, że w ciągu dziewięciu sesji kursy największych spółek podskoczą o 35%!

Reklama
Reklama

Jak to się skończy?

- Korekta na rynku może zdarzyć się w okolicach oferty PKO BP. Inwestorzy instytucjonalni nie obejmą tylu akcji, ile by chcieli, i zaczną wyprzedawać inne spółki, żeby kupić PKO na rynku wtórnym - mówi P. Homiński. - Ale na jesieni i tak będziemy mieli wyższą wartość WIG20 niż teraz - uważa. Zdaniem Tomasz Bardziłowskiego, dyrektora działu analiz DM BZ WBK, w najbliższym czasie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest lekka korekta. Spektakularnego zakończenia trendu wzrostowego nie wyklucza Marek Pryzmont. - Jeśli wyjściu WIG20 nad kwietniowe szczyty będzie towarzyszyć euforia, należałoby rozpatrzyć pozbycie się akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama