inny rynek, z obrotem w czasie trendu znacznie większym, tylko wprowadza
mnie w błąd? Może należy wymagać od rynku tego, na co go stać. A jeśli stać
go tylko na 200 mln to widocznie tak ma być. Tylko co to za rynek? Jeśli
duży inwestor - dajmy na to fundusz - ma zamiar kupić, bądź sprzedać papiery
powiedzmy, za 30 mln złotych, to musi się liczyć, że sam staje się
generatorem ok. 40-50% obrotu. Jeśli nie ma chętnych po drugiej stronie, to
musi się także liczyć z sporym wpływem na ceny. Przecież to jest nie całe 10
mln dolarów. To jest już piaskownica.
W ostatnim czasie powątpiewałem we wzrosty, gdyż oceniałem, że ich przyczyną
jest bierność podaży. Popyt, mimo że małej wartości, znacznie wpływał na
ceny. Podaży nie było prawie w ogóle. W ciągu kilku ostatnich dni pojawiła
się dwa razy, co szybko wpłynęło na ceny. Rynek wydaje się kroczyć na
krawędzi. Teraz niewielki impuls jest w stanie wybić go z równowagi. Wszyscy
się cieszą, że ceny rosną. Nikogo nie interesuje zwiększający się udział
papierów w strukturze funduszy. Nie musi to już wynikać z zakupów, ale po
prostu z samego wzrostu cen. Nikogo nie martwi zbliżająca się oferta PKO BP.
Podobno jest już w cenach. Nikogo nie zastanawia, że właśnie szykuje się
spory wysyp nowych ofert na rynku pierwotnym.
Jesteśmy szczęśliwi z nowego rekora razie propozycja rządu. Koncert
życzeń rozpocznie się w Sejmie. Już mamy wiele ciekawych propozycji, a
przecież "debata" jeszcze się na dobre nie zaczęła. Zresztą już rząd ma
ciekawe propozycje. W tym tygodniu zapoznaliśmy się z nowym sposobem
liczenia składek na ZUS dla przedsiębiorców. Bo to nie może być tak, że ktoś
kto zarabia 3.000 złotych prowadząc własny interes będzie płacił jedynie 500
złotych składki. Przecież to jest niesprawiedliwe (społecznie ma się
rozumieć). To nic, że niska składka to niska emerytura. Każdy to wie, ale
każdy też wie, że lepiej płacić niską składkę, a różnicę choćby oszczędzać
niż płacić wysoką składkę i liczyć na łaskę ZUS. To należy ukrócić i w
ramach uproszczenia będziemy się teraz posługiwać wzorem. To z pewnością
pobudzi aktywność i zwiększy zatrudnienie. A jeśli nie? No to co? Ważne żeby
było sprawiedliwie. Społecznie.
Wróćmy do meritum. Wszyscy się cieszą ze wzrostu gospodarczego. Rząd
najbardziej, bo już stara się spijać śmietankę w postaci dość łagodnego
podejścia do cięć wydatków. Zatem ziszcza się to, co przewidywano jeszcze
rok temu, gdy "plan Hausnera" był tematem nr 1. Wtedy także obawiano się, że
rząd nie będzie w stanie trzymać się założeń. Dziś po osławionym planie nie
ma nawet śladu. Nikt o nim nie wspomina. Bo po co? Jeszcze komuś się
przypomną wstępne propozycje i wyjdzie szydło z worka. Teraz liczy się
wzrost gospodarczy i rosnący kurs złotego. Jedno pomaga nie ciąć wydatków, a
drugie wpływa nie zmniejszenie obsługi długu zagranicznego. Tylko niestety
oba czynniki nie mogą iść ze sobą długo w parze. Problem polega na tym, że
wysoki wzrost gospodarczy to głównie skutek mocnego eksportu, a ten w
znacznej części wynika z niskiej ceny złotego. Jej wzrost wpłynie niestety
pogorszenie warunków eksportu. Zwyżka stóp procentowych także nie jest tu
bez wpływu na złotego.
Obserwowana w tym roku tendencja umacniania się złotego w ostatnich dniach
ponownie nabrała tempa. Spójrzmy na wykres koszyka koszyk.gif Spadek cen
euro i dolara w złotych był na tyle mocny, że w efekcie wybił wykres koszyka
poza obszar hipotetycznego kanału wzrostowego. Przypuszczalne dolne jego
ograniczenie było tylko na tyle mocne, by chwilowo zatrzymać ruch. Teraz
jest on kontynuowany. Powrót do umacniania się złotówki burzy pewną
koncepcję, którą tu przytaczałem kilka razy. No może nie burzy, ale
sygnalizuje, że na dołek trzeba będzie poczekać, co przy obecnym wzroście
cen nie jest wielkim zaskoczeniem. Chodzi mianowicie o to, że istotnym w
dłuższym terminie dołek jest wyznaczany po wcześniejszym mocnym ruchu na
rynku złotego. Dołek na rynku akcji pojawia się po sporej tendencji
osłabienia złotego. Jeszcze dwa tygodnie temu można było oczekiwać na taką
tendencję. Kurs złotego słabł. Jednak dwa ostatnie tygodnie to już ponownie
umocnienie się naszej waluty. Zatem z tego wynika, że dołek na rynku akcji
jeszcze się nie pojawił. Taki wniosek kazałby oczekiwać spadków, ale jak
wiadomo rynek nie kwapi się do ruchu w kierunku południowym. Można nieco
naciągnąć tą obserwację. W końcu mieliśmy małe osłabienie złotego, a ceny
akcji zaczęły rosnąć. Dla mnie jest to nieco naciągane, gdyż nie o taką
skalę ruchów tu chodzi. To powinno być poważne osłabienie złotego -
tendencja trwająca wiele tygodni koszyk_pln.gif Poza tym takie sytuacja mają
pomóc w wyznaczeniu poważnych dołków po silnych spadkach. Takiego jeszcze
nie było.
W tym tygodniu podana została wartość podaży pieniądza na koniec sierpnia
2004 r. Jak już naszym czytelnikom wiadomo obserwujemy zmiany tej wielkości,
gdyż może być to pomocne w określaniu prawdopodobnych momentów wyznaczenia
przez rynelkości podaży pieniądza to właśnie ten kwietniowy szczyt. Do tej pory nie
pojawiła się zmiana, która mogłaby być podstawą do oczekiwania na dołek w
najbliższym czasie. Czyli wydaje się, że dołek jest jeszcze przed nami.
Oczywiście, zdaje sobie sprawę, że nie ma narzędzi idealnych i każde ma
jakieś wady lub wpadki. Tu tych wpadek było bardzo mało. Raz sygnał się
"spóźnił" i pojawił się w miesiącu, gdy rynek właśnie zaczął rosnąć
(początek internetowej hossy). Raz pojawił się sygnał, ale nie było
oczekiwanego szczytu (początek wzrostu w ubiegłym roku). Nie można więc
wykluczyć, że mamy do czynienia z kolejną wpadką. Taki wniosek będzie można
wyciągnąć, gdy i WIG20 wyjdzie nad kwietniowy szczyt.
Na wykresach mamy nadal szybką zwyżkę cen. Na tygodniowych wykreślona
została kolejną biała świeca WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Piąta z rzędu.
Można pogratulować posiadaczom długich pozycji. Po takim wzroście wykresy
wskaźników wyglądają naturalnie byczo. Nie ma tu sporów. CCI osiągnął
wartość nie notowaną od wielu lat. W czasie żadnej hossy nie był tak wysoko.
Wykupienie? Pewnie tak, ale do sygnału sprzedaży jeszcze trochę brakuje
CCItyg_fut.gif Bliżej do tego jest na ROCtyg_fut.gif lub RSItyg_fut.gif lub
MACDtyg_fut.gif
Wskaźniki dzienne są już znacznie wykupione RSIdzienny_fut.gif wyszedł nad
poziom 70 pkt. Teraz ponowny spadek pod 70 pkt to sygnał sprzedaży.
Znamienne, że zbiegnie się to pewnie z przecięciem linii trendu wzrostowego.
ROCdzienny_fut.gif przyspiesza wzrost, ale tworzy kolejną linię. Jej
pokonanie może być odebrane jako sygnał sprzedaży. CCIdzienny_fut.gif
zachowuje się jak w hossie - buduje dywergencje w obszarze wykupienia.
MACDdzienny_fut.gif pnie się w górę.
Mamy za sobą szybki wzrost. Praktycznie nie było poważniejszej korekty.
Spadek cen prędzej czy później nadejdzie. Przecież rynek nie może rosnąć w
nieskończoność. Problem w tym, czy będzie to tylko korekta, czy zwrot rynku
równie gwałtowny, jak wcześniejszy wzrost. Nie spodziewałem się, że
zawędrujemy tak wysoko. Po pierwsze, najpierw sądziłem, że spadniemy. Po
drugie, skoro ceny rosły to sądziłem, że zatrzymają się w okolicy 1740 pkt.
Kolejny błąd. Moje sądy nie mają tu nic do rzeczy - rynek robi co chce.
Skoro rośnie nie można z nim walczyć. Zatem nie walczę, ale nie mogę się
nadziwić, że ciągle rośnie. Ja się temu przyglądam, jak pokazowi
sztukmistrza, który siłą woli podnosi głaz. Nie powinien, a jednak się
unosi. Mnie to nie przekonuje i sądzę, że grawitacja weźmie górę. Na razie
przedstawienie może trwać, ale już szukam okazji do sprzedaży.
Kamil Jaros