Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 19.09.2004 22:26

"W trakcie piątkowych notowań najstarszy barometr warszawskiej giełdy wspiął

się nawet jeszcze wyżej - na poziom prawie 25 500 pkt.! Blisko historycznego

maksimum jest też WIG20 - indeks największych spółek. Do rekordowego poziomu

1870 pkt. brakuje mu już tylko 50 pkt. Ceny polskich akcji nieprzerwanie

rosną już od ponad trzech tygodni!" Ten cytat chyba dość dobrze oddaje, co

Reklama
Reklama

dzieje się na rynku. WIG zanotowało maksimum notowań. Giełda wychodzi na

pierwsze strony gazet. Wydaje się jednak, że te emocje są nieco przesadzone.

Na tyle, by przypisywać WIG20 historyczne maksima. Do tych niestety nie

brakuje nam 50 pkt, jakby chciał autor, ale ok. 600 pkt. Tu długa droga

przed nami. Słabość indeksu największych spółek w porównaniu z mocą

szerokiego rynku jest znamienna. Nie przeszkadza to oczywiście, by taki stan

Reklama
Reklama

rzeczy trwał jeszcze jakiś czas. Zauważmy, że WIG jest mocniejszy od WIG20

praktycznie od wykreślenia szczytu na początku marca w 2000 r. wig_wig20.gif

Zatem nie jest to tylko chwilowa zmiana, ale być może powoli następuje

proces zmiany liderów. Spółki średnie stają się powoli mocniejsze, by po

pewnym czasie (to już trwa trzy i pół roku i nadal sporo jeszcze nas czeka)

przejść do pierwszej ligi.

Reklama
Reklama

Radość z nowych maksimów indeksu jest z pewnością słuszna. W końcu to jest

sygnał, że spółki się rozwijają. Wprawdzie skład indeksu się ciągle zmienia,

ale fakt, pozostaje faktem. Nie mniej nie należy wpadać w zbytnią euforię.

Giełda na czołówkach gazet nie jest dobrym znakiem.

A sam wzrost? No cóż, jego trwałość mnie zaskakuje. Miesiąc temu sądziłem,

Reklama
Reklama

że zejdziemy na nowe minima. Stało się inaczej, a wcześniejsze sygnały

sprzedaży zostały zanegowane. Popełniłem błąd. Teraz rynek pnie się w górę.

Skala wzrostu jest imponująca. Styl jednak nadal kiepski. Wzrosty przy

obrocie ok. 200 mln złotych i kilkunastu tysiącach kontraktów. Tak, były

także sesje z większym obrotem, ale przypomnijmy, że zwykle wiązało się to z

Reklama
Reklama

wcześniej umówionymi transakcjami. Przykładem może być w tym tygodniu PKM

lub TPS. Ale może to ja popełniam błąd? Może za dużo wymagam od rynku? Może

teraz właśnie sesja z obrotem 150-200 mln złotych jest już normą, a niski

obrót to nie przekroczenie 100 mln złotych. Przyjmując, że tak jest, to

faktycznie wzrost można by uznać za przyzwoity. Być może fakt, że pamiętam

Reklama
Reklama

inny rynek, z obrotem w czasie trendu znacznie większym, tylko wprowadza

mnie w błąd? Może należy wymagać od rynku tego, na co go stać. A jeśli stać

go tylko na 200 mln to widocznie tak ma być. Tylko co to za rynek? Jeśli

duży inwestor - dajmy na to fundusz - ma zamiar kupić, bądź sprzedać papiery

powiedzmy, za 30 mln złotych, to musi się liczyć, że sam staje się

generatorem ok. 40-50% obrotu. Jeśli nie ma chętnych po drugiej stronie, to

musi się także liczyć z sporym wpływem na ceny. Przecież to jest nie całe 10

mln dolarów. To jest już piaskownica.

W ostatnim czasie powątpiewałem we wzrosty, gdyż oceniałem, że ich przyczyną

jest bierność podaży. Popyt, mimo że małej wartości, znacznie wpływał na

ceny. Podaży nie było prawie w ogóle. W ciągu kilku ostatnich dni pojawiła

się dwa razy, co szybko wpłynęło na ceny. Rynek wydaje się kroczyć na

krawędzi. Teraz niewielki impuls jest w stanie wybić go z równowagi. Wszyscy

się cieszą, że ceny rosną. Nikogo nie interesuje zwiększający się udział

papierów w strukturze funduszy. Nie musi to już wynikać z zakupów, ale po

prostu z samego wzrostu cen. Nikogo nie martwi zbliżająca się oferta PKO BP.

Podobno jest już w cenach. Nikogo nie zastanawia, że właśnie szykuje się

spory wysyp nowych ofert na rynku pierwotnym.

Jesteśmy szczęśliwi z nowego rekora razie propozycja rządu. Koncert

życzeń rozpocznie się w Sejmie. Już mamy wiele ciekawych propozycji, a

przecież "debata" jeszcze się na dobre nie zaczęła. Zresztą już rząd ma

ciekawe propozycje. W tym tygodniu zapoznaliśmy się z nowym sposobem

liczenia składek na ZUS dla przedsiębiorców. Bo to nie może być tak, że ktoś

kto zarabia 3.000 złotych prowadząc własny interes będzie płacił jedynie 500

złotych składki. Przecież to jest niesprawiedliwe (społecznie ma się

rozumieć). To nic, że niska składka to niska emerytura. Każdy to wie, ale

każdy też wie, że lepiej płacić niską składkę, a różnicę choćby oszczędzać

niż płacić wysoką składkę i liczyć na łaskę ZUS. To należy ukrócić i w

ramach uproszczenia będziemy się teraz posługiwać wzorem. To z pewnością

pobudzi aktywność i zwiększy zatrudnienie. A jeśli nie? No to co? Ważne żeby

było sprawiedliwie. Społecznie.

Wróćmy do meritum. Wszyscy się cieszą ze wzrostu gospodarczego. Rząd

najbardziej, bo już stara się spijać śmietankę w postaci dość łagodnego

podejścia do cięć wydatków. Zatem ziszcza się to, co przewidywano jeszcze

rok temu, gdy "plan Hausnera" był tematem nr 1. Wtedy także obawiano się, że

rząd nie będzie w stanie trzymać się założeń. Dziś po osławionym planie nie

ma nawet śladu. Nikt o nim nie wspomina. Bo po co? Jeszcze komuś się

przypomną wstępne propozycje i wyjdzie szydło z worka. Teraz liczy się

wzrost gospodarczy i rosnący kurs złotego. Jedno pomaga nie ciąć wydatków, a

drugie wpływa nie zmniejszenie obsługi długu zagranicznego. Tylko niestety

oba czynniki nie mogą iść ze sobą długo w parze. Problem polega na tym, że

wysoki wzrost gospodarczy to głównie skutek mocnego eksportu, a ten w

znacznej części wynika z niskiej ceny złotego. Jej wzrost wpłynie niestety

pogorszenie warunków eksportu. Zwyżka stóp procentowych także nie jest tu

bez wpływu na złotego.

Obserwowana w tym roku tendencja umacniania się złotego w ostatnich dniach

ponownie nabrała tempa. Spójrzmy na wykres koszyka koszyk.gif Spadek cen

euro i dolara w złotych był na tyle mocny, że w efekcie wybił wykres koszyka

poza obszar hipotetycznego kanału wzrostowego. Przypuszczalne dolne jego

ograniczenie było tylko na tyle mocne, by chwilowo zatrzymać ruch. Teraz

jest on kontynuowany. Powrót do umacniania się złotówki burzy pewną

koncepcję, którą tu przytaczałem kilka razy. No może nie burzy, ale

sygnalizuje, że na dołek trzeba będzie poczekać, co przy obecnym wzroście

cen nie jest wielkim zaskoczeniem. Chodzi mianowicie o to, że istotnym w

dłuższym terminie dołek jest wyznaczany po wcześniejszym mocnym ruchu na

rynku złotego. Dołek na rynku akcji pojawia się po sporej tendencji

osłabienia złotego. Jeszcze dwa tygodnie temu można było oczekiwać na taką

tendencję. Kurs złotego słabł. Jednak dwa ostatnie tygodnie to już ponownie

umocnienie się naszej waluty. Zatem z tego wynika, że dołek na rynku akcji

jeszcze się nie pojawił. Taki wniosek kazałby oczekiwać spadków, ale jak

wiadomo rynek nie kwapi się do ruchu w kierunku południowym. Można nieco

naciągnąć tą obserwację. W końcu mieliśmy małe osłabienie złotego, a ceny

akcji zaczęły rosnąć. Dla mnie jest to nieco naciągane, gdyż nie o taką

skalę ruchów tu chodzi. To powinno być poważne osłabienie złotego -

tendencja trwająca wiele tygodni koszyk_pln.gif Poza tym takie sytuacja mają

pomóc w wyznaczeniu poważnych dołków po silnych spadkach. Takiego jeszcze

nie było.

W tym tygodniu podana została wartość podaży pieniądza na koniec sierpnia

2004 r. Jak już naszym czytelnikom wiadomo obserwujemy zmiany tej wielkości,

gdyż może być to pomocne w określaniu prawdopodobnych momentów wyznaczenia

przez rynelkości podaży pieniądza to właśnie ten kwietniowy szczyt. Do tej pory nie

pojawiła się zmiana, która mogłaby być podstawą do oczekiwania na dołek w

najbliższym czasie. Czyli wydaje się, że dołek jest jeszcze przed nami.

Oczywiście, zdaje sobie sprawę, że nie ma narzędzi idealnych i każde ma

jakieś wady lub wpadki. Tu tych wpadek było bardzo mało. Raz sygnał się

"spóźnił" i pojawił się w miesiącu, gdy rynek właśnie zaczął rosnąć

(początek internetowej hossy). Raz pojawił się sygnał, ale nie było

oczekiwanego szczytu (początek wzrostu w ubiegłym roku). Nie można więc

wykluczyć, że mamy do czynienia z kolejną wpadką. Taki wniosek będzie można

wyciągnąć, gdy i WIG20 wyjdzie nad kwietniowy szczyt.

Na wykresach mamy nadal szybką zwyżkę cen. Na tygodniowych wykreślona

została kolejną biała świeca WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Piąta z rzędu.

Można pogratulować posiadaczom długich pozycji. Po takim wzroście wykresy

wskaźników wyglądają naturalnie byczo. Nie ma tu sporów. CCI osiągnął

wartość nie notowaną od wielu lat. W czasie żadnej hossy nie był tak wysoko.

Wykupienie? Pewnie tak, ale do sygnału sprzedaży jeszcze trochę brakuje

CCItyg_fut.gif Bliżej do tego jest na ROCtyg_fut.gif lub RSItyg_fut.gif lub

MACDtyg_fut.gif

Wskaźniki dzienne są już znacznie wykupione RSIdzienny_fut.gif wyszedł nad

poziom 70 pkt. Teraz ponowny spadek pod 70 pkt to sygnał sprzedaży.

Znamienne, że zbiegnie się to pewnie z przecięciem linii trendu wzrostowego.

ROCdzienny_fut.gif przyspiesza wzrost, ale tworzy kolejną linię. Jej

pokonanie może być odebrane jako sygnał sprzedaży. CCIdzienny_fut.gif

zachowuje się jak w hossie - buduje dywergencje w obszarze wykupienia.

MACDdzienny_fut.gif pnie się w górę.

Mamy za sobą szybki wzrost. Praktycznie nie było poważniejszej korekty.

Spadek cen prędzej czy później nadejdzie. Przecież rynek nie może rosnąć w

nieskończoność. Problem w tym, czy będzie to tylko korekta, czy zwrot rynku

równie gwałtowny, jak wcześniejszy wzrost. Nie spodziewałem się, że

zawędrujemy tak wysoko. Po pierwsze, najpierw sądziłem, że spadniemy. Po

drugie, skoro ceny rosły to sądziłem, że zatrzymają się w okolicy 1740 pkt.

Kolejny błąd. Moje sądy nie mają tu nic do rzeczy - rynek robi co chce.

Skoro rośnie nie można z nim walczyć. Zatem nie walczę, ale nie mogę się

nadziwić, że ciągle rośnie. Ja się temu przyglądam, jak pokazowi

sztukmistrza, który siłą woli podnosi głaz. Nie powinien, a jednak się

unosi. Mnie to nie przekonuje i sądzę, że grawitacja weźmie górę. Na razie

przedstawienie może trwać, ale już szukam okazji do sprzedaży.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama