MCI, który zaledwie pięć miesięcy temu uwolnił się spod sądowej opieki po ogłoszeniu bankructwa, decyzję o poszukiwaniu nabywcy podjął w reakcji na próbę wrogiego przejęcia przez grupę inwestycyjną z Nowego Jorku - Leucadia National Corporation. Zwróciła się ona do Federalnej Komisji Komunikacji (FTC) z wnioskiem o przejęcie połowy akcji telekomu.

Nazwy spółek zainteresowanych kupnem MCI są na razie tajemnicą. Najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby przejęcie MCI przez jednego z tzw. Baby Bells, czyli wielkich telekomów dominujących na rynku połączeń lokalnych w poszczególnych rejonach USA. Jednak analitycy uważają, że żądana cena jest zdecydowanie za wysoka. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie wyprzedaż upadłego kolosa w częściach. Segment technologiczny przejęłyby takie firmy, jak Electronic Data Systems lub IBM, a telekomunikacyjny - któryś z Baby Bells (Verizon Communications, SBC Communications, BellSouth albo Qwest Communications). W takim przypadku niechciany dział obsługi detalicznej połączeń zamiejscowych mógłby paść łupem któregoś z banków inwestycyjnych.