W Waszyngtonie rozpoczął się w tym tygodniu proces cywilny, w którym Departament Sprawiedliwości będzie chciał udowodnić, że wielcy producenci tytoniu przez dziesięciolecia z premedytacją zwodzili opinię publiczną, ukrywając dane na temat szkodliwości palenia. Według prokuratora Franka Marine?a pozwane firmy od lat 60. wydały setki milionów dolarów na torpedowanie wyników badań łączących konsumpcję tytoniu z chorobami nowotworowymi. W ten sposób przez długi czas podważano dane w materii, która nigdy nie powinna być podana w wątpliwość. Zanim sprawa trafiła do sądu Departament Sprawiedliwości gromadził konieczne dokumenty przez ponad 5 lat. Wniesienie sprawy zapowiedziano jeszcze w 1999 r., podczas drugiej kadencji Billa Clintona.
W środę wstępne argumenty przedstawiali adwokaci koncernów tytoniowych. Nie przeczyli, że szefowie firm mogli podważać wyniki badań, ale ich działalność nie mogła przybrać formy zorganizowanej zmowy. Rozpoczęty we wtorek proces może potrwać nawet do sześciu miesięcy.
Suma, jakiej domaga się rząd, to równowartość zysków, jakie rzekomo bezprawnie miały zagarnąć koncerny tytoniowe w wyniku swojej działalności. Pozew wymienia takie firmy jak Philip Morris USA Inc. i jego spółkę matkę, Altria Group Inc., R.J. Reynolds Tobacco Co., Brown & Williamson Tobacco Co., British American Tobacco Ltd., Lorillard Tobacco Co., Liggett Group Inc. oraz instytucje badawcze finansowane przez przemysł tytoniowy - Counsel for Tobacco Research U.S.A. i Tobacco Institute.