Tydzień temu opisywałem sygnały ostrzegawcze dla byków, jakie pojawiły się na amerykańskim parkiecie. Choćby najstarszą z teorii, Teorię Dowa, czy wskaźniki z rynku opcji pozwalające mierzyć optymizm na amerykańskim rynku. Przypomnę, że był to optymizm rekordowy, co bardzo szybko przełożyło się na tąpnięcie indeksów. Bardzo podobną sytuację mieliśmy w ostatnich dwóch dniach na naszym rynku. Trudno oczywiście mówić o tąpnięciu, ale dzień szczytu na kontraktach na razie pokrywa się z opublikowaniem równie rekordowego optymizmu wyrażanego w ankietach banków. Należy jednak pamiętać, że takie sygnały nie powinny być sygnałem na najbliższe sesje. W krótkim terminie rynek zawsze kieruje się nastrojami i emocjami, a te na razie wyjątkowo bykom sprzyjają. Tak więc nawet jeśli wyjdziemy z założenia, że trend wzrostowy nie będzie już kontynuowany, to ja jeszcze do krótkich pozycji namawiać nie mogę. Na rynku nie chodzi, o to by mieć rację, ale o to, by na nim zarabiać.

Spójrzmy choćby na średnią (SK55) naniesioną na wykres wyżej. Wczoraj po raz pierwszy od ponad miesiąca została ona przebita od góry. Sygnał końca trendu wzrostowego? Zbyt proste to narzędzie, ale choćby z tego można wyciągnąć ciekawy wniosek, patrząc na analogiczne miesięczne trendy. Ostatni raz tak długo (4 tygodnie) SK55 pokazywała trend spadkowy na przełomie kwietnia i maja. Poprzednio dopiero na przełomie roku. Tylko te przykłady pokazują, że przed mocniejszym odwrotem od panującego trendu rynek musiał wejść w konsolidację. Prognoza rynkowego zwrotu choćby była wtedy idealna, to trzeba było czekać na jej zrealizowanie nieco dłużej niż kilka sesji. Także nawet jeśli ktoś nie widzi dalszej hossy, to ostrożnie z krótkimi - nastroje na rynku sprzyjają jeszcze bykom.