Patrząc na wykres indeksu dużych spółek, który wczoraj stracił prawie 1%, można powiedzieć, iż nie był to ani udany dzień, ani udany tydzień dla polskiej giełdy. Po ponad miesiącu praktycznie nieprzerwanego wzrostu rozpoczęła się korekta. Niby normalne na rynku byka. Jednak fakt, że doszło do niej tuż poniżej kwietniowych szczytów, może niepokoić. Wprowadza bowiem sporo nerwowości. Można się było o tym przekonać w piątek, kiedy około piętnastu minut przed zakończeniem sesji do graczy dotarła informacja o tym, że węgierski MOL złożył wniosek do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o wprowadzenie spółki do publicznego obrotu w Polsce. To natychmiast wywołało przecenę nie tylko na akcjach PKN, ale również na innych dużych spółkach. Skutkiem czego był 0,5-proc. spadek indeksu WIG20.

Patrząc na korektę od strony analizy technicznej, są podstawy, żeby oczekiwać jej przedłużenia na kolejne sesje. Sugerują to sygnały sprzedaży na wskaźnikach (np. MACD i Stochasticu), czy też spadek WIG20 poniżej 1800 pkt, który ma większe znaczenie psychologiczne niż techniczne.

Nie najlepszy wpływ na polską giełdę może też mieć w najbliższych dniach sytuacja na światowych rynkach. Przyśpieszenie spadków za oceanem (w związku z drożejącą ropą naftową), jakie od kilku dni obserwujemy, z pewnością nie będzie zachęcać do kupna akcji. Dlatego początek tygodnia powinien przebiegać pod znakiem spadków. Naturalnym poziomem zakończenia tej korekty (bo jest to tylko korekta), jest pierwsze zniesienie Fibonacciego rozpoczętego 12 sierpnia br. impulsu wzrostowego. Wypada w okolicach 1765 pkt.

Ostatni odczyt publikowanego przez GPW wskaźnika koniunktury Wigometr sugeruje, że korekta bardzo szybko się zakończy. Takie wnioski można wysnuć po tym, jak wskaźnik ten spadł do poziomu - 44 pkt. Wśród uczestników ostatniej ankiety zaledwie 16% oczekuje wzrostu, a aż 60% spadku wartości indeksu dużych spółek na koniec przyszłego tygodnia. Z reguły większość nie ma racji.