Ceny kontraktów terminowych na miedź codziennie rosły w mijającym tygodniu. W rezultacie dało to zwyżkę o 4%, największą od lipca. Taka sytuacja na rynku metali, nie tylko miedzi, spowodowana jest kilkoma czynnikami.

Po pierwsze popyt na miedź jest większy od podaży. Lizbońska Copper Study Group prognozuje, że w skali całego roku niedobór ten wyniesie 701 tys. ton. W rezultacie niemal nieustannie topnieją zapasy. W składach monitorowanych przez londyńską giełdę jest teraz o 77% mniej miedzi niż na początku roku, a zapasy w magazynach giełdy w Szanghaju nigdy jeszcze nie były tak małe jak teraz. Jest to wynik wciąż bardzo dużego popytu w Chinach.

Wzrosła też atrakcyjność metali dla inwestorów spekulacyjnych. Fundusze hedgingowe kupują miedź, by zabezpieczyć się przed inflacją spodziewaną w wyniku rekordowych cen ropy naftowej. Do kupowania miedzi zachęcał też w minionym tygodniu spadek kursu dolara, gdyż stawała się ona tańsza dla posiadaczy innych walut. Inwestorzy kupowali także miedź w obawie przed dalszym spadkiem wartości amerykańskich aktywów. Fundusze nie bardzo też liczą na zarobek na giełdach akcji, gdyż obecny kwartał będzie zapewne pierwszym spadkowym na tych rynkach akcji od półtora roku.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą w grudniu zdrożały w piątek w Londynie o 3 USD, do 2928 USD za tonę. Przed tygodniem tona miedzi kosztowała w Londynie 2815 USD.