NWZA odbędzie się 26 października. Układ sił na nim jest na razie zagadką. Jeżeli Elżbieta Sjöblom zaparkowała 650 tys. walorów (6,5% kapitału) w rękach kilku zaprzyjaźnionych podmiotów, będzie miała zapewne najwięcej do powiedzenia. Nikt nie ma oficjalnie ponad 5% papierów Próchnika.

Spółka chce obniżyć kapitał zakładowy z 20 do 5 mln zł poprzez zmniejszenie wartości nominalnej akcji z 2 do 0,5 zł. Ma to jej ułatwić sprzedaż nowych walorów (aktualny kurs jest niższy niż 2 zł, a firma nie mogłaby oferować akcji po cenie niższej od wartości nominalnej; wczorajsze notowania to 1,73 zł). Próchnik planuje emisję papierów serii C - od 10 do 20 mln sztuk. Ile ich będzie ostatecznie, nie wiadomo. Miałyby być sprzedawane dotychczasowym akcjonariuszom, w ramach prawa poboru, po cenie równej nominałowi - 0,5 zł. - Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć. Wieczorem (w poniedziałek - red.) spotykam się z radą nadzorczą i będziemy się zastanawiać nad szczegółami oferty - mówi Jacek Pudło, prezes przedsiębiorstwa.

Równolegle w planach jest oferta akcji serii D. Nie byłyby objęte prawem poboru i miałyby trafić do wierzyciela - E. Sjöblom. Jak informowaliśmy, odkupiła od BPH wierzytelność wobec spółki o wartości około 2,73 mln zł. W zamian miałaby dostać 5 455 tys. akcji. Dzięki konwersji uzyskałaby ponad 21-proc. lub ponad 15-proc. udział w kapitale - w zależności od tego, ile walorów serii C trafiłoby do dotychczasowych udziałowców.

Gotówka - od 5 do 10 mln zł - ma przede wszystkim zasilić kapitał obrotowy. Jego brak jest największą przeszkodą w rozwoju działalności - przyznaje prezes Pudło. Spółka ma bardzo małe przychody i straty. Obciąża ją ponad 11 mln zobowiązań i rezerw na zobowiązania. Kapitał własny jest ujemny (minus 5,2 mln zł).

- Chcemy też spłacić ZUS - w części pracowniczej, a w pozostałej restrukturyzować zobowiązania. Na spłatę może pójść około 2 mln zł - wyjaśnia prezes. Trzeci cel emisji to zdobycie pieniędzy na rozwój sieci sprzedaży. Miałaby w ciągu roku objąć 20 własnych placówek (teraz są dwie). - Mamy na rynku nadprodukcję odzieży. Konkurencja jest ogromna. Sprzedaż jest kluczem do poprawy sytuacji - mówi J. Pudło.