Zamieszanie wokół ostatnich decyzji Rady Polityki Pieniężnej oraz projekcji inflacji, przygotowanej przez NBP spowodowało, że analitycy dość ostrożnie wypowiadają się na temat możliwych zmian stóp. Większość jednak spodziewa się, że po rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu RPP stopy wzrosną o 25 pkt bazowych.
Za takim scenariuszem przemawiają ostatnie dane. Inflacja w sierpniu była taka sama, jak w lipcu. Oznacza to, że nadal utrzymuje się ponad górną granicą celu inflacyjnego (4,6% wobec 3,5%, ale już przestała rosnąć. Na dodatek - w I połowie września spadły ceny żywności, co sugeruje, że inflacja w tym miesiącu zacznie spadać.
Co ciekawe, za podwyżką stóp jeszcze o 25 pkt bazowych przemawia bardzo pesymistyczna projekcja inflacyjna. Wynika z niej, że w najbliższym czasie wskaźnik wzrostu cen wysoko podskoczy. i ten gwałtowny wzrost - jak twierdzili przedstawiciele RPP - zadecydował o punktowej podwyżce stóp w sierpniu. Jednak gdy NBP opublikował tę projekcję, inwestorzy uznali, że jest ona bardzo pesymistyczna i istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że się spełni. Czyli - uznali inwestorzy - tak duże podwyżki stóp, jakich rynek się spodziewał wcześniej, nie będą potrzebne. Można więc oczekiwać 25 pkt, a nie 50 pkt, jak prognozowano wcześniej.
Jednak część analityków uznaje, że ta pesymistyczna projekcja jest argumentem za podwyżką o 50 pkt bazowych. Ich zdaniem, od ostatniej podwyżki nic się praktycznie w gospodarce nie zmieniło, co uzasadniałoby mniejszą redukcję. Gdyby więc RPP zdecydowała się na podwyżkę tylko o 25 pkt bazowych, przyznałaby się, że w sierpniu popełniła błąd. No i znowu pogorszyłaby swoją wiarygodność.
Inni ekonomiści z kolei twierdzą, że nie można wykluczyć, że RPP w ogóle nie zmieni stóp. Sporo prognoz bowiem mówi, że inflacja do połowy lub do końca przyszłego roku powróci w granice celu. W tej sytuacji RPP może odstąpić od zmiany stóp. O tym, jaka będzie ostateczna decyzja Rady, dowiemy się jutro.