Reklama

Hossa w Zatoce Perskiej

Większość olbrzymich przychodów z eksportu ropy naftowej Arabowie lokują na lokalnych rynkach. Koniunktura na nich jest bez porównania lepsza niż na Zachodzie. Do inwestowania w USA zniechęcają przepisy zaostrzone po 11 września 2001 roku.

Publikacja: 28.09.2004 07:58

Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i trzy inne kraje naftowe znad Zatoki Perskiej zarobią w tym roku ok. 180 mld USD na eksporcie ropy, zwiększyły jej produkcję, a cena jest teraz o 70% wyższa niż przed rokiem. Kiedy na początku lat 70. ropa podrożała czterokrotnie inwestorzy znad Zatoki Perskiej masowo przelewali petrodolary na zachodnie rynki. - Teraz większość tych pieniędzy zostaje w świecie arabskim, gdzie jest lepsza koniunktura. A poza tym przepisy w Stanach Zjednoczonych na pewno nie sprzyjają przepływowi kapitałów z Bliskiego Wschodu - powiedział agencji Bloomberga książę Alwaleed bin Talal.

Ropa - główne źródło

przychodów

Inwestorzy z Arabii Saudyjskiej i innych krajów znad Zatoki zawsze gigantyczne przychody z ropy chętnie lokowali na Zachodzie. Inna rzecz, że w czasie boomu z lat 70. ubiegłego wieku nie mieli wyboru, bo w ich krajach nie było giełd. Toteż tylko saudyjscy prywatni inwestorzy do września 2001 r. zainwestowali w USA ok. 700 mld USD. Teraz jednak czasy są inne i bliskowschodnie giełdy kwitną.

Giełdowy boom

Reklama
Reklama

na Bliskim Wschodzie

Indeks Tadawul w Arabii Saudyjskiej wzrósł w tym roku o Egipski wskaźnik CASE 30 zyskał od początku roku 78% i jest to najlepszy wynik na świecie. Indeks kuwejckiej giełdy wzrósł ponadtrzykrotnie od początku 2002 r. Dla porównania Standard & Poor?s 500 stracił w tym roku 0,2%, a europejski wskaźnik Dow Jones Stoxx 600 zyskał jedynie 1,5%. Wartość 150 największych spółek notowanych na giełdach w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Omanie i Katarze zwiększyła się prawie trzykrotnie do 359 mld USD ze 121 mld USD w ciągu 12 miesięcy (dane na koniec lipca).

Strach przed restrykcjami

Tak doskonała koniunktura na tych rynkach to skutek oporów arabskich inwestorów przed lokowaniem petrodolarów na rozwiniętych giełdach.

Obawiają się bowiem restrykcji, takich jak zamrożenie rachunków i nie mają stuprocentowej pewności, że będą mogli wycofać swoje pieniądze. Już 6 tygodni po zamachach z 11 września USA zaostrzyły przepisy regulujące przepływy pieniędzy z zagranicy. Amerykańskie banki muszą informować o wszystkich kontach otwieranych przez obcokrajowców. W takich warunkach na bliskowschodnich giełdach prawdziwy boom - powstaje tam coraz więcej funduszy inwestycyjnych, rozwija się islamski sektor bankowy.

Czwarty na liście najbogatszych

Reklama
Reklama

Książę Alwaleed bin Talal jest niewątpliwie znawcą inwestycji giełdowych. Jest największym akcjonariuszem Citigroup. Wartość jego udziałów w tej największej na świecie instytucji finansowej jego biuro określa na 10 mld USD. Ma też akcje Forda, Kodaka i Motoroli oraz kilkunastu innych potężnych firm amerykańskich i europejskich. Magazyn Forbes oszacował majątek księcia, kuzyna króla Fahda, na 21,5 mld USD, co dało mu czwarte miejsce na świecie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama