Od wzajemnych relacji zarządu z radą nadzorczą zależy często stabilny rozwój firmy. Jednak praktyka gospodarcza pokazuje, że o dobrą współpracę między stronami jest trudno. Często pojawiają się zastrzeżenia i konflikty, które odbijają się niekorzystnie na wzroście przedsiębiorstwa. Firma doradcza Ray & Berndtson z Polskim Instytutem Dyrektorów przeprowadziły badanie "Rady nadzorcze w opinii prezesów". Dotyczyło ono praktycznych aspektów związanych z funkcjonowaniem rad nadzorczych - m.in. sposobu pracy, zakresu odpowiedzialności i sposobów monitorowania. Kwestionariusze rozesłano do 40 największych giełdowych spółek. Odpowiedzi udzieliło 2/3 prezesów.
Największym zaskoczeniem dla organizatorów była odpowiedź na pytanie, czy RN powinna mieć niezależnych członków. - Twierdząco odpowiedziało bowiem 100% ankietowanych, a wprowadzanie tychże osób do rad wywoływało jeszcze nie tak dawno głośny sprzeciw przedstawicieli spółek giełdowych - przypomniał Krzysztof A. Lis, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów.
Czego oczekują prezesi od RN? Przede wszystkim lepszej znajomości spraw organizacyjnych i kadrowych. Rady są najbardziej efektywne przy okazji ustanawiania celów finansowych i czuwaniu nad ich realizacją (50% wskazań). O wiele gorzej wypadają jeżeli chodzi o organizację oraz zasoby ludzkie i kompetencje (60% odpowiedzi "wspiera nieodpowiednio"). Co więcej, aż 46% prezesów zarządów uznało, że RN nie traktują priorytetowo interesów firmy. Ich zdaniem (73% poparcia) w radach powinno zasiadać więcej osób z doświadczeniem w zarządzaniu, bowiem małe doświadczenie i biznesowe kwalifikacje członków rad utrudniają komunikację między stronami.