W minionym tygodniu cena aluminium oscylowała wokół 1800 USD za tonę. Jest to poziom zbliżony do tegorocznego maksimum z 20 kwietnia, kiedy za tonę tego metalu płacono na londyńskiej giełdzie 1837 USD.
Tak jak w przypadku innych surowców, również o cenie aluminium w dużym stopniu decyduje stale rosnący popyt w Chinach. Coraz więcej puszek potrzebują tamtejsze browary, szybko zwiększające produkcję piwa. Coraz więcej samochodów produkują tam czołowe światowe koncerny. Instalują w Chinach montownie i ciągną za sobą dostawców części i podzespołów.
Czwarty co do wielkości producent aluminium na świecie Norsk Hydro uruchomi w przyszłym roku - niedaleko Szanghaju - fabrykę rurek aluminiowych o dużej dokładności. Z podobnych zakładów w Tonder w Danii spółka ta dostarczała 60% takich rurek używanych w Volkswagenach Polo. Norweski koncern obecnie produkuje takie części w okolicach Szanghaju w zakładach należących do jego joint venture Hydro Aluminium Wuxi.
Australijska firma analityczna Westpac Banking Corp. prognozuje, że większa produkcja przyhamuje w przyszłym roku wzrost cen metali kolorowych, ale o 15% może podrożeć ruda żelaza. Przede wszystkim dlatego, że produkcja stali w Chinach ma wzrosnąć o 18%.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1810 USD. O 2 USD mniej niż na zamknięciu poprzedniej sesji. W miniony wtorek tona aluminium kosztowała w Londynie 1802 USD.