W przedstawionym wczoraj projekcie budżetu na 2005 r. grecki rząd zamierza zmniejszyć deficyt do 2,8% produktu krajowego brutto. Tym samym zmieści się on w unijnym limicie wynoszącym 3% PKB i będzie prawie o połowę mniejszy od deficytu planowanego na ten rok. Ekonomiści ostrzegają jednak, że zredukowanie deficytu o ponad 4 mld euro spowoduje spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego Grecji w przyszłym roku do zaledwie 3%. Byłoby ono zatem najmniejsze od 1996 r.

Grecja stara się ograniczyć swój deficyt po wydaniu ponad 7 mld euro na organizację tegorocznych igrzysk olimpijskich. Program redukcji deficytu przyjdzie jednak realizować w okresie spadku wydatków zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw (już obserwowanego po zakończeniu igrzysk). Poza tym nowy rząd właśnie skorygował dane z budżetów przygotowywanych przez poprzedni gabinet i okazało się, że Grecja jeszcze nigdy nie zdołała zmieścić się w unijnym limicie deficytu.

Gigantyczne wydatki na przygotowanie igrzysk (prasa poinformowała wczoraj, że kosztowały 8 mld euro) zaalarmowały Komisję Europejską i wezwała ona Grecję do nadzwyczajnych cięć deficytu, obliczanych na 1,6 mld euro w tym i przyszłym roku. Apel ten jednak wystosowano do Aten, zanim minister gospodarki George Alogoskoufis poinformował w minionym tygodniu, że poprzedni rząd, który przegrał wybory parlamentarne w marcu, przez co najmniej cztery lata zaniżał deficyt budżetowy. W rezultacie w tym roku ma on ostatecznie wynieść 5,3% PKB, a więc będzie ponad 4 razy większy, niż przewidywano.

Grecja będzie musiała zmniejszać wydatki w sytuacji, gdy gospodarka i tak już rozwija się wolniej. KE prognozuje, że w przyszłym roku PKB Grecji zwiększy się nie bardziej niż o 3,3%. W tym roku wzrost ma wynieść ok. 4%. Ale i tak będzie to lepiej niż 2,8%, przewidywane dla całej strefy euro na przyszły rok.

Bloomberg