Po przełamaniu krótkoterminowej linii trendu wzrostowego, kontrakty na WIG20 odrabiają straty. Na zamknięcie wczorajszej sesji kontrakty grudniowe miały 1805 pkt. Styl w jakim rosną notowania na razie niewiele mówi, czy atak na szczyt z 17 września powiedzie się. Mimo, że w serii trzech kolejnych wzrostów wczorajszy był najmocniejszy, w dalszym ciągu na niskim poziomu utrzymuje się obrót. Wczoraj wolumen ledwo przekroczył 10 tysięcy kontraktów.

Dopiero po teście ostatniego maksimum pojawi się szansa na nowy trend. Albo będzie to nowy-stary trend wzrostowy, ale czeka nas głębsza korekta ostatnie zwyżki. Dalszy ruch na północ jest o tyle skomplikowaną sprawą, że opór stanowi nie tylko wierzchołek z 17 września, ale także szczyt z 13 kwietnia na 1883 pkt. Być może, żeby rynek nabrał właściwego rozpędu potrzebne będzie przełamanie tego drugiego oporu.

W drugą stronę sprawa wydaje się trochę łatwiejsza. Po klasycznym ruchu powrotnym mamy spadek poniżej 1787 pkt i nowy trend gotowy. W ten sposób otworzy się prawie 60-punktowa przestrzeń do spadku. O tym, że rynek nie zawsze wybiera prostsze rozwiązania, przekonaliśmy się już wielokrotnie.

Być może część papierów wyprzedzi wydarzenia na wykresie samego indeksu. Bardzo blisko wybicia ze średnioterminowego trendu bocznego jest Prokom. 52-tygodniowe minimum może przynajmniej w krótkim terminie przyspieszyć spadek. Nadzieje na znaczną przecenę są uzasadnione z dwóch powodów. Po pierwsze, Prokom zachowuje się słabiej od całego rynku. Po drugie, na wykresie zbudowana została długoterminowa głowa z ramionami. Linia szyi przebiega na poziomie 155 zł. Po jej przełamaniu akcje Prokomu mogą być notowane zaskakująco nisko.