Rada Polityki Pieniężnej bije rekordy jeśli chodzi o liczbę niespodzianek dostarczanych rynkom finansowym. Każda z pięciu decyzji (cztery podwyżki stóp oraz zmiana nastawienia w polityce pieniężnej) była dla większości uczestników rynku finansowego zaskoczeniem. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wczorajsza decyzja daje się jakoś obronić, bo przecież istnieje duża niepewność w gospodarce (ceny żywności, ceny paliw, presja płacowa itd.). Ale decyzji tej nie można przecież rozpatrywać w oderwaniu od decyzji poprzednich oraz od sygnałów płynących z banku centralnego w ostatnim czasie, włączając w to projekcję inflacyjną.

Przypomnijmy wobec tego, jak przebiegała polityka pieniężna w ostatnich miesiącach. Po pierwszej podwyżce o 50 pkt bazowych w czerwcu, pokazującej antyinflacyjne podejście nowej RPP, mieliśmy do czynienia z uspokojeniem nastrojów (oraz pierwszą porażką jastrzębi) i obniżeniem skali podwyżki do 25 pkt bazowych w lipcu. Można było wtedy przypuszczać, że rysuje się pewna strategia RPP - mocny sygnał na początku, a następnie spokojne zwiększanie restrykcyjności kolejnymi krokami o ćwierć punktu procentowego, w miarę rozwoju sytuacji makroekonomicznej. Takiego właśnie rozwoju sytuacji oczekiwałem. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Okazało się bowiem, że jastrzębie uzbroiły się w sierpniu w projekcję inflacyjną i ruszyły do boju, który udało im się zresztą wygrać (podwyżka o 50 pkt bazowych). Wówczas również zarysowywała się strategia polityki pieniężnej, tyle że już całkiem nowa. Projekcja inflacji banku centralnego, wymieniona na pierwszym miejscu w komunikacie, skłoniła RPP do wyższej od spodziewanej podwyżki stóp procentowych w sierpniu. Według projekcji inflacji, stopy procentowe banku centralnego powinny kontynuować trend wzrostowy, jeśli Rada Polityki Pieniężnej chce osiągnąć cel inflacyjny w średnim terminie. Dlatego też można było spodziewać się kolejnej podwyżki wczoraj. Tak się jednak nie stało. Czy następuje wobec tego kolejna zmiana strategii? A może po prostu nie ma strategii prowadzenia polityki pieniężnej, a kolejne decyzje RPP są uzależnione od tego, jak w danym momencie rozłożą się głosy w dziesięcioosobowym ciele decyzyjnym?

Moim zdaniem, lepiej było kontynuować strategię zarysowaną po lipcowym posiedzeniu. Podwyższyć stopy procentowe o 25 pkt bazowych w sierpniu (jastrzębie mogły na chwilę spuścić z tonu) i w takiej samej skali we wrześniu. Stopa referencyjna NBP byłaby wówczas na takim samym poziomie, jak jest dzisiaj (6,5%), a nie mielibyśmy do czynienia z całym zamieszaniem.

Skoro projekcja sugerowała konieczność podwyżek stóp procentowych, aby osiągnąć cel, a one nie następują, to wczorajszą decyzję RPP można interpretować, w pewnym sensie, jako wotum nieufności wobec analityków banku centralnego. Odrzucam bowiem hipotezę, że RPP nie chce trafić w cel inflacyjny. Wydaje się, że po wczorajszej decyzji kolejne podwyżki stóp procentowych (jeśli w ogóle nadejdą) będą mieć skalę 25, a nie 50 pkt bazowych.

Ale czy można być czegokolwiek pewnym, biorąc pod uwagę poprzednie decyzje RPP?