Jedną z najciekawszych tendencji ostatnich tygodni na GPW jest renesans zainteresowania akcjami małych spółek. Co ciekawe, tendencja ta, w przeciwieństwie do 2003 roku, wynika nie tyle z uwarunkowań zewnętrznych, ile jest głównie polską specyfiką. Przedstawiający koniunkturę w grupie amerykańskich firm o małej kapitalizacji indeks Russell 2000 nie pokonał bowiem, w odróżnieniu od WIRR, długoterminowego oporu.

Po pierwsze, warto zauważyć, że średnia wartość wskaźnika C/WK dla spółek tworzących WIRR jest nadal niższa niż analogiczna wartość w przypadku WIG 20. Dywagacja ta jest o tyle istotna, że np. euforyczne okresy fascynacji małymi spółkami na giełdzie warszawskiej (1997 r., 2000 r.) charakteryzowały się tym, że sytuacja była zupełnie odwrotna. Nadmierny optymizm dotyczący perspektyw rozwoju małych przedsiębiorstw prowadził do tego, że rynkowa wycena wartości rynkowej blue chips była wtedy sporo niższa od średniej dla "maluchów". Po drugie wciąż należy pamiętać o przeprowadzonych niedawno zmianach w polskim prawie, dotyczących limitów inwestycyjnych dla OFE. Mówiąc ogólnie, podwyższono możliwości angażowania się tej kategorii inwestorów krajowych w segmencie małych i średnich firm.

Przewidując kontynuację relatywnej siły małych spółek widzę tylko jedno niebezpieczeństwo. Według badań międzynarodowych decyzje banku centralnego wywierają większy wpływ na zachowanie kursów spółek o małej kapitalizacji niż tych o dużej. Z tego punktu widzenia okresy zaostrzania polityki monetarnej mocniej odczuwają te pierwsze przedsiębiorstwa, gdyż w przeciwieństwie do tych drugich charakteryzują się wyższym stosunkiem długu do kapitału własnego. Sądzę jednak, że dwa pozostałe argumenty (niska wycena wedle C/WK, zmiana regulacji prawnych dla OFE) przeważą.

Zwróć uwagę:

Telmax - przynależność do silnego technicznie WIRR, trudno znaleźć tańszą pod względem wskaźnika P/BV spółkę informatyczną.