Minęły już czasy, kiedy sensacją było 300 dolarów za menu szefa kuchni w Time Warner Center. Teraz najdroższą restauracją w Nowym Jorku jest lokal prowadzony przez Alaina Ducasse?a w Essex House.
Zestaw obiadowy polecany w karcie kosztuje tam wprawdzie 175 USD, ale specjalista kulinarny agencji Bloomberga Peter Elliot skarży się, że jeszcze nigdy nie udało mu się zapłacić za kolację we dwoje mniej niż 900 USD.
Płaci się przede wszystkim za nazwisko właściciela. Alain Ducasse ma 47 lat, ale w przewodnikach Michelina zasłużył na najwięcej gwiazdek w kategorii mistrza kuchni, i to w skali światowej. Jego restauracje w Paryżu, Monako i kilku innych przyzwoitych miastach wciąż utrzymują ekskluzywny poziom i zapewniają finezyjne wrażenia kulinarne, mimo że szef większość życia spędza w samolotach.
W Nowym Jorku otworzył restaurację w 2000 r. i od razu olśnił jego mieszkańców, zwłaszcza bogatszych. Wprawdzie nawet oni narzekali trochę na ceny i na częste nieobecności mistrza, ale duże wrażenie robiła awangardowa francuska kuchnia. Nie przeszkadzał nawet nadmiar zupełnie zbędnych dodatków w postaci sześciu gatunków wody mineralnej w karcie, osobnego stoliczka na damskie torebki, noży o hebanowych rękojeściach we wszelkich rozmiarach i kształtach i wreszcie kilku piór wiecznych do wyboru podawanych do podpisania rachunku. Najczęściej czterocyfrowego.
Od wiosny szefem restauracji jest Christian Delouvrier, który zyskał czterogwiazdkową sławę w restauracji Lespinage za solidną, tradycyjną, ale luksusową kuchnię francuską. Z błogosławieństwem właściciela wprowadził trochę zmian. Przede wszystkim skrócił menu, gdyż rozmiary poprzedniego konfudowały nawet najbardziej wytrawnych bywalców.