Bierność popytu w końcu została przełamana. Tworzenie nowych szczytów na Węgrzech i w Czechach nie robiło na naszym rynku wrażenia, a słaba podaż zdołała utrzymać ceny poniżej szczytu z 17 września. Impuls przyszedł z USA (bardzo mocna sesja piątkowa plus "zielone" kontrakty w poniedziałek) i popyt agresywnie rozpoczął tydzień, nie odpuszczając ani przez moment wczorajszych notowań. Można dopatrzyć się elementów sesji przełomowej, które mogą oznaczać rozpoczęcie nowej średnioterminowej fali wzrostowej: luka hossy, znaczny wzrost obrotów, wzrost wolumenu średniej transakcji na dużych spółkach.
Szerokość rynku nie zachwyciła, bo właściwie całe wybicie zawdzięczamy trzem spółkom: PKN, TP i KGHM. Z drugiej jednak strony, to była sesja, gdzie rządziły emocje i dobrze, że rynek wykreował liderów wśród największych i najbardziej płynnych spółek. Niewykluczone że na kolejnych sesjach popyt przerzuci się na inne papiery. Warto jednak zauważyć wyraźną przewagę WIG20 nad indeksami skupiającymi spółki mniejsze i średnie, co może oznaczać, że ta fala będzie należała do blue chipów. Biorąc pod uwagę nowe duże kapitały, które zaangażują się w prywatyzację PKO BP i fakt, że część z nich zagości na GPW na dłużej, taka teza wydaje się słuszna.
Giełdy amerykańskie wyglądają coraz bardziej byczo: S&P 500 wybił się z kanału spadkowego, DJIA jest blisko analogicznego sygnału kupna, Nasdaq zrobił ponad 100 pkt w ciągu ostatnich 5 sesji. WIG jest na najwyższym poziomie w historii, podobnie KGHM i PKN. Hossa trwa, a charakter wczorajszego wybicia może sugerować, że jeśli fala się rozwinie, to będzie miała bardziej emocjonalny i dynamiczny charakter od tej rozpoczętej w połowie sierpnia. Nie wykluczam w tym tygodniu udanego ataku WIG20 na szczyt z połowy kwietnia (1875 pkt).
Zwróć uwagę:
Spółki z WIG20 - charakter wczorajszej sesji wskazuje na to, że to one mogą być siłą napędową rodzącej się fali wzrostowej.