Na wczorajszej sesji najmniej w historii kosztowały Betacom, Hoop i Redan. Blisko dołków z tego roku pozostawały Artman, ATM Grupa, Tras Tychy, SM-Media, Impel, Plast-Box, Mieszko, Ster-Projekt. Inwestorzy niechętnie patrzą też na niektóre przedsiębiorstwa o ugruntowanej pozycji na giełdzie, takie jak Prokom i Dębica. Tak słabe notowania w okresie, gdy na parkiecie panują dobre nastroje, budzą uzasadnione obawy, że w przypadku pogorszenia koniunktury akcjonariusze tej grupy papierów będą nadal tracić. Na rynku może pojawić się dodatkowa podaż.
Debiutanci rozczarowują
W grupie spółek rozczarowujących w ostatnim czasie notowaniami najwięcej jest tegorocznych debiutantów oraz firm "po przejściach". Łączy je utrata zaufania inwestorów. Jak się okazuje, czasami nawet kilkudziesięcioprocentowa przecena walorów nie jest w stanie zachęcić do ich kupna. Wystarczy spojrzeć na wykresy Impela, Ster-Projektu, Betacomu, Hoopa czy Trasu. To skłania do ostrożności przy podejmowaniu decyzji o tzw. podkupywaniu dołka. Utrata połowy wartości przez akcje Ster-Projektu od kwietnia do czerwca mogła się wydawać dobrą okazją ku temu. Teraz te papiery są jeszcze o ponad jedną czwartą tańsze.
Słabe zachowanie debiutantów giełdowych w pierwszych miesiącach od pojawienia się na parkiecie nie jest zaskoczeniem. Tak samo było w przeszłości. Ponad 60% nowych spółek po trzech, sześciu i dwunastu miesiącach miało niższą cenę niż podczas pierwszych notowań. Po miesiącu i trzech miesiącach w około jednej piątej przypadków strata nie przekraczała 10%. Jednakże po pół roku już ponad jedna czwarta firm miała kurs o ponad 40% niższy od tego z dnia debiutu. W rok od niego aż 29,5% spółek traciło więcej niż 40%, w porównaniu z ceną z pierwszego notowania, a dodatkowe 11,5% zniżkuje o 30-40%. Na pocieszenie trzeba zauważyć, że z czasem rośnie też odsetek przedsiębiorstw, powiększających początkową cenę giełdową.
Szybki spadek cen niektórych akcji związany jest z ich wyprzedażą przez inwestorów instytucjonalnych. Rzadko podejmują oni tak zdecydowane kroki, w przypadku gdy firma dobrze rokuje na przyszłość. Opuszczanie akcjonariatu przez duże podmioty jest więc często wyraźnym sygnałem, że dzieje się coś niedobrego. W takim wypadku trudno o zainteresowanie takimi walorami innych instytucji. A to one najczęściej generują stabilny popyt na dane akcje.