W poniedziałek notowania poszybowały w górę o 20%, do 11,4 zł. Wczoraj zwyżka była kontynuowana. Na zamknięcie sesji za walory płacono po 12,95 zł, o 13,6% więcej niż w poniedziałek (w ciągu dnia kurs zyskiwał 18%). Na wysokim, jak na Bytom, poziomie utrzymały się obroty - wczoraj sięgnęły 800 tys. zł. Wolumem (31 tys. akcji) był najwyższy od lutego br.
Podobna sytuacja miała miejsce na początku września, kiedy rosły ceny akcji niemal wszystkich firm odzieżowych obecnych na parkiecie. Różnica jest jednak istotna: tempo zwyżki było w przypadku Bytomia - już wtedy lidera pod tym względem - zdecydowanie niższe niż obecnie. Kilkakrotnie mniejsze były też obroty.
Ostatni "wystrzał" kursu producenta garniturów nie znajduje uzasadnienia w komunikatach spółki. Podobnie zresztą jak ten z początku września. - Publikujemy wszystkie istotne informacje. Nie sądzę, aby miały bezpośredni wpływ na notowania - mówi prezes Tomasz Sarapata. Jedyny raport o zmianach w akcjonariacie został przekazany w połowie września i dotyczył zakupów akcji przez członka rady nadzorczej. Wartość transakcji nie była jednak duża - 66 tys. zł.
- Bytom wyemitował stosunkowo mało papierów. Przy tym tylko niewielka ich część jest w wolnym obrocie - zauważa prezes Sarapata. Dla spekulantów zachętą do kupowania akcji może być fakt, że na giełdzie są spółki o kapitalizacji wyższej od Bytomia, a niekoniecznie znajdujące się w lepszej sytuacji, np. łódzki Próchnik, również od lat walczący o przetrwanie.
Bardzo mocna zwyżka notowań nie ma uzasadnienia w wynikach Bytomia. I półrocze było zdecydowanie lepsze niż analogiczny okres ubiegłego roku, ale zakończyło się stratą ze sprzedaży i stratą netto. Firma zapewniła, że korzystniejsze będzie II półrocze, a na koniec roku jej wynik ze sprzedaży może oscylować na poziomie zera. Dane za III kwartał poznamy 29 października. - Eksplozji wyników nie będzie, ale dobre tendencje się utrzymują. Poprawia się sprzedaż, koszty nie rosną. Spółka nadal jest jednak w trudnej sytuacji - mówi T. Sarapata. - Codziennie wykonujemy ciężką pracę. Poprawiamy jakość. Szyjemy coraz więcej i za coraz większe pieniądze. Mamy pełen portfel zamówień. Tego jeszcze rok temu nie było. Jesteśmy widoczni w sklepach, ubieramy prezenterów telewizyjnych, ubraliśmy też olimpijczyków. Myślę, że to są drobne sygnały, które także zmieniają postrzeganie Bytomia.