Impet poniedziałkowego wzrostu sprawił, że rynek kontraktów także we wtorek próbował iść do góry. W połowie sesji tendencja jednak się odwróciła i ostatecznie na wykresie dziennym powstała niekorzystna świeca z wyraźnym górnym knotem. W obecnej sytuacji jej znaczenie jest jednak ograniczone. Zapowiedzią poważniejszych kłopotów byłoby dopiero przełamanie szerokiej strefy wsparcia, na którą oprócz wrześniowego szczytu składa się dolna połowa poniedziałkowej białej świecy oraz poniedziałkowa luka hossy. Dolne ograniczenie luki znajduje się na 1815 pkt.
Głównym oporem jest kwietniowy szczyt na poziomie 1891 pkt. Jest to dość blisko i skoro rynek stać jeszcze na takie wzrosty jak w poniedziałek, to testowanie bariery jest bardzo prawdopodobne. O wiele trudniej przewidzieć, czy rynkowi uda się umocnić ponad nią. Powodem wątpliwości jest przede wszystkim niedawna korekta, która spowodowała przełamanie linii trendu wzrostowego obejmującej całą zwyżkę, począwszy od połowy sierpnia. W wyniku ostatnich wzrostów indeks zbliżył się do linii od dołu i jeśli będzie dalej rósł, to może ona stanowić opór. Szczególnie interesująca konfiguracja powstałaby, gdyby zetknięcie z linią zbiegło się w czasie z testowaniem wiosennego szczytu.
Drugim potencjalnie niepokojącym (dla byków) sygnałem jest zachowanie oscylatorów. Wspomniana korekta spowodowała spadek MACD i RSI. Obecnie oba te wskaźniki powróciły do trendu wzrostowego, ale do poziomu sprzed spadku dużo im jeszcze brakuje. Wprawdzie negatywnych dywergencji na razie nie ma, ale mogą powstać, jeśli kontrakty nie będą rosły dość szybko. Jeśli tak się stanie, to szanse na trwałe pokonanie kwietniowego szczytu znacznie się zmniejszą.