USA uznały za niezgodne z zasadami światowego handlu przyznawanie przez rządy krajów UE pożyczek Airbusowi. "To nie jest fair. To pogwałcenie reguł międzynarodowego handlu" - napisał w oświadczeniu Robert Zoellick, przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Handlu.
Administracja prezydenta George'a W. Busha już od lipca groziła Brukseli sprawą w WTO, naciskając, by renegocjować dwustronną umowę z 1992 r., która określała, w jaki sposób rządy mogą pomagać producentom samolotów. Zdaniem Amerykanów, pożyczki dla Airbusa nie mieszczą się w jej ramach. Przeprowadzono trzy tury negocjacji, ale do zawarcia nowego porozumienia nie doszło. Wczoraj USA zdecydowały się umowę formalnie wypowiedzieć.
Razem ze złożeniem pozwu w WTO zaczęło się odliczanie 60 dni, jakie USA i UE mają na konsultacje i polubowne załatwienie sprawy. Dopiero po tym terminie Amerykanie będą mogli poprosić WTO o powołanie specjalnego gremium, który przesłucha obie strony i rozpatrzy skargę. Zoellick nie wykluczył, że spór może jednak zostać zażegnany na drodze negocjacji. "Jesteśmy gotowi negocjować nowe porozumienie - o ile tylko będzie ono zrywać z subsydiami" - czytamy w jego oświadczeniu.
Władze UE tymczasem już nie raz zapowiadały, że odpłacą Amerykanom analogicznym pozwem dotyczącym Boeinga. Zdaniem Brukseli, projekt nowej maszyny koncernu - pasażerskiego liniowca 7E7 - otrzymuje nielegalne wsparcie dzięki kontraktom Boeinga z amerykańskim wojskiem, a także ze strony japońskich podwykonawców.
Spór o subsydia dla producentów samolotów to kolejna odsłona amerykańsko-europejskiej wojny handlowej na forum WTO. Obecnie na rozstrzygnięcie czekają sprawa dotycząca żywności modyfikowanej genetycznie i sprawa wprowadzonych przez USA ulg podatkowych dla eksporterów.