Dla Zakładu Produkcji Urządzeń Elektrycznych (ZPUE) B. Wypychewicz z Włoszczowej udane było już I półrocze. Spółka zanotowała 37-proc. wzrost sprzedaży (do ponad 43 mln zł) w porównaniu z ubiegłym rokiem i podwoiła zyski. Na czysto zarobiła prawie 1 mln zł. II półrocze zawsze jest dla niej lepsze - ze względu na sezonowość.
W rozmowach z nami przedstawiciele firmy zapowiadali na koniec roku 105-110 mln zł przychodów i 3,5-4 mln zł zysku netto. - 3,5 mln zł zysku? Na pewno. 4 mln zł? Możliwe. Bardzo możliwe. Jeśli wszystko się dobrze ułoży. Jesteśmy zadowoleni. To bardzo dobry, wyjątkowy rok - twierdzi Ryszard Iwańczyk, dyrektor ds. finansowo-handlowych. Zapewnia, że ta opinia uwzględnia rezultaty przedsiębiorstwa za III kwartał 2004 roku. - Korzystne tendencje utrzymały się. To był dobry kwartał. Czwarty, biorąc pod uwagę potwierdzone zamówienia, też taki zapewne będzie. Zapowiada się optymistycznie - mówi R. Iwańczyk.
Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nieco szybciej zwiększał się eksport, na co ZPUE liczył jeszcze kilka miesięcy temu. - Jego udział w sprzedaży wyniesie na koniec roku około 10%, ale w znacznie większych przychodach. Więc nie jest źle, bo wartościowo wzrósł, chociaż nie jesteśmy do końca zadowoleni - mówi dyrektor Iwańczyk.
Najważniejszym rynkiem zagranicznym jest dla spółki Rosja, a tam głównie firmy z sektora naftowego. - Sprzedajemy im stacje transformatorowe o specjalnej konstrukcji, naszpikowane rozmaitymi urządzeniami. Każda ma wartość około 1,5 mln zł, a więc dziesięciokrotnie wyższą niż w pozostałych przypadkach. Zamieszanie w rosyjskim sektorze naftowym nie sprzyja nam, ale nie rezygnujemy. Pilnujemy tego rynku, bo ma niezłe perspektywy. Dostarczamy też urządzenia na Białoruś, do mińskiego metra. Płatności otrzymujemy na czas - informuje R. Iwańczyk.
Poprawa wyników to jednak w głównej mierze zasługa rynku krajowego. Efekty przyniosła rozbudowa sieci sprzedaży, działania marketingowe. - Zaczynamy być postrzegani jako lider w branży - ocenia R. Iwańczyk. Z drugiej strony, wzrósł popyt na produkty przedsiębiorstwa. - Uczciwie mogę przyznać: odczuwamy ożywienie. Firmy odgrzebały plany inwestycyjne i więcej kupują. A my jesteśmy na to przygotowani - twierdzi. - Zainwestowaliśmy w nowe maszyny, w ludzi. Nie chcę, aby zabrzmiało to jak przechwałki, ale jesteśmy dynamiczną firmą i potrafimy przewidywać sytuację na rynku.