Stopa bezrobocia nie zmieniła się i wynosi 5,4% - poinformował Departament Pracy. Rząd obniżył też o 16 tys. do 128 tys. dane za sierpień. Korektę uzasadniono tym, że nie doszacowano skutków huraganów na południu kraju. Zatrudnienie w przemyśle spadło już po raz trzeci w tym roku.
Piątkowy raport pokazał, że przyrost miejsc pracy jest wolniejszy na skutek rekordowych cen ropy naftowej i sztormów, które cztery razy nawiedzały Florydę, a huragan Ivan zniszczył wiele instalacji naftowych nad Zatoką Meksykańską. Amerykańska gospodarka powinna tworzyć co miesiąc ok. 150 tys. miejsc pracy, tylko po to, by wchłaniać rosnącą mniej więcej w tym tempie siłę roboczą i utrzymywać na stałym poziomie stopę bezrobocia.
Zatrudnienie w usługach, do których zalicza się m.in. handel, banki i administrację, wzrosło we wrześniu o 109 tys. po 113 tys. w sierpniu. Najwięcej miejsc pracy - 37 tys. - przybyło w urzędach. Ubyło ich natomiast w handlu i transporcie. Przemysł, którego kondycja może mieć olbrzymie znaczenie w listopadowych wyborach w wielu niezdecydowanych jeszcze stanach, stracił w sierpniu 18 tys. miejsc pracy, najwięcej od grudnia. W sumie w amerykańskich fabrykach jest teraz o 2,6 mln miejsc pracy mniej niż w styczniu 2001 r., kiedy do Białego Domu wprowadził się George W. Bush. W skali całej gospodarki jego ujemne saldo w tej dziedzinie sięga 600 tys. osób.
Te dane kandydat demokratów John Kerry niemiłosiernie wykorzystuje w walce o fotel prezydencki. Przypomina, że Bush jest pierwszym prezydentem USA od czasów wielkiego kryzysu, a więc od 75 lat, który doprowadził do wzrostu bezrobocia. Piątkowy raport może więc mieć znaczenie dla przebiegu i wyników najbliższych debat telewizyjnych obu kandydatów. Pierwszą debatę Bush przegrał i jego przewaga spadła do zaledwie 5 pkt proc. Wyniki niektórych sondaży dają obu kandydatom równe szanse.
Bloomberg