Przed zbliżającą się megaemisją PKO, na rynku widać znaczne pobudzenie. Małe i średnie spółki spadają, a stronę podażową stanowią drobni akcjonariusze, którzy zbierają gotówkę na kupno banku. Powstaje pytanie, czy opłaca się sprzedać z 5-procentową stratą, po to by zarobić 5% na PKO i to w dodatku przy założeniu braku redukcji?
Nie działają żadne dobre informacje - przewaga podaży jest znaczna (przykład - Mostostal Export). Na tle całego rynku wyróżnia się pozytywnie WIG20, bo kilka dużych spółek znajduje się w centrum zainteresowania zagranicznego kapitału. Obrót firmami z tego indeksu wyniósł 500 mln, był więc najwyższy od wielu tygodni. Jednak spory udział miały tu umówione transakcje. Tylko trzy największe dały 100 mln. Trwa przetasowywanie portfeli funduszy przed emisją.
Kontakty terminowe mocno wierzą w hossę. Baza na zamknięciu wyniosła 22 pkt. Jest to dla mnie sygnał do dalszych spadków. Owszem, rynek jest pod wrażeniem bicia rekordów przez KGHM i chyba stąd ta wiara we wzrosty. Silne pozostają Orlen i TP, lecz reszta wyraźnie osłabła. Futures zatrzymały się na wsparciu 1840 pkt, a WIG20 na 1820 pkt. Być może odbijemy się z tego poziomu kilkanaście punktów. Ale co potem? Czy czeka nas kolejny atak na 1870 pkt?
Na wykresie minutowym powstała formacja korony, w której ostatnie dwa szczyty wypadają coraz niżej. Zasięg spadku jaki z niej wynika, pomijając wcześniejsze wsparcia - to może być nawet 1790 pkt. Scenariusz ten jest całkiem prawdopodobny, biorąc pod uwagę to, że całe dwa tygodnie do rozpoczęcia sprzedaży PKO. Czy sam jeden KGHM powstrzyma indeks od spadków? Czy zagranica wciąż tak dużo będzie kupować?